Translate

Poznajmy się :)

sobota, 24 lutego 2018

Pragnienie

Nie pytaj mnie

pragnienie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


Wszyscy od siebie oczekują bliskości cielesnej.
Chcą oddać i wziąć ciało.
Pożądanie.
Chcą dotykać, chcą patrzeć, chcą całować i pieścić.
A ile z tych osób, chce tej więzi naprawdę ?

Chciałbym, żeby ktoś mnie przytulił.
Przytulił moje ciało.
Przytulił tak mocno, by dotknąć mojej duszy,
o nic nie pytając.


środa, 14 lutego 2018

Miłość to też złamane serca

Przeznaczenie

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Bo widzisz, tu są tacy, którzy się kochają i muszą się spotkać, żeby się ominąć. "

ks. Jan Twardowski



   Od dłuższego czasu nie mam kompletnie kontaktu z Marvinem. Po naszym ostatnim spotkaniu, a późniejszej wymianie wiadomości, Marvin milczał. Zorientowałem się, że zablokował mnie na Whats App. Następnie odblokował mnie, napisał wiadomość i wykasował nim zdążyłem przeczytać. Zobaczyłem tylko komunikat usuniętej wiadomości. Ustaliliśmy, że nie będziemy się widywać. Jak napisał "nie chcę Wam przeszkadzać". Informował, że jego związek już nie istnieje, bo on kocha tylko mnie. Marvin dość często mi wspominał, że zostawia swojego chłopaka, że szuka już mieszkania, że jego związek nie ma dla niego sensu.

     Minęło kilka dni gdy znów napisał do mnie, życząc mi dobrej nocy i słodkich snów.
Ja ograniczyłem się tylko do podziękowania, życzenia tego samego. Odpowiedział emotką z uśmiechem a ja już milczałem.

     Nie było mi łatwo, ale decyzje zostały już podjęte. Nie ma sensu wracać do przeszłości, ona nie przyniesie nic nowego.
    Pomyślałem sobie, że to tylko chwilowe zachwianie z jego strony. Po kolejnych dwóch dniach przerwy napisał ponownie.
Nie trudno było się zorientować, że  miotają nim emocję, z którymi sobie nie radzi. Zaproponowałem mu spotkanie, rozmowę. Jakkolwiek to głupio brzmi, pomyślałem sobie, że rozmowa po długiej przerwie może nam pomóc ustawić nasze życie na odpowiedni tor.
Jego odpowiedź przyniosła zrozumienie. Marvin nie jest gotowy na spotkanie ze mną i długo nie będzie.
"Nie wiem jak sobie z tym radzisz i będzie lepiej, jeśli nie powiem ci jak ja sobie z tym radzę. Ty na to nic nie poradzisz. Sam jestem zaskoczony jak mnie to rozdarło, nigdy wcześniej tak się nie czułem. Z tobą było tak pięknie, ty rozpaliłeś całkowicie moje serce. To było zawsze takie prawdziwe gdy byliśmy ze sobą, te momenty gdy się dotykaliśmy, gdy na siebie patrzeliśmy i... nie umiem tego wytłumaczyć ale było magicznie. Nigdy wcześniej tego nie przeżyłem. Otworzyłem się przed tobą i tobie zaufałem, dlatego też to wszystko mnie tak rani. Spodziewałem się, że to tak może się skończyć, ale przysięgam ci nie sądziłem, że tak źle to zniosę. Myślałem że będę silniejszy inaczej nie zaczynałbym tego z tobą, mój przystojniaku-Marvin".
 




niedziela, 4 lutego 2018

Twój chłopak się nie dowie

Czy ze mną jest coś nie tak ?

oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

      


    W drodze na siłownie, siedząc w zatłoczonym metrze, czytałem JIM IM SPIGEL. W wielkim skrócie, książka opowiada o młodym chłopcu, o dojrzewaniu, przyjaźniach i akceptacji swojej orientacji.

    Gdy tylko dotarłem na miejsce, zobaczyłem z daleka Aarona!
Aaron to nikt szczególny w moim życiu. Człowiek, którego poznałem jakieś osiem miesięcy temu, tylko dlatego, że proponował mi sex.

     Zdarzyło się to wiosną zeszłego roku, chwilę przed tym gdy poznałem Marvina. (link)Byłem na siłowni z Zahirem, a Aaron ćwiczył obok nas. W ogóle bym nie zwrócił na niego uwagi, gdyby nie fakt, że przyglądał mi się bacznie przez cały czas trwania treningu, co nie uszło uwadze mojemu przyjacielowi.
    Spojrzałem na niego przez ramię, on się do mnie uśmiechnął nie spuszczając ze mnie wzroku.
Kilka dni później dostałem wiadomość na Facebooku, krótkie hallo i pytanie co u mnie.
Nie od razu rozpoznałem nadawcę, dopiero po przejrzenie kilku zdjęć z galerii rozpoznałem tego chłopaka z siłowni. Mojego wzrostu brunet, atletyczna budowa ciała, brązowe oczy, zarost na twarzy.
Przywitałem się i od razu zapytałem jak mnie znalazł na Facebooku. Podobno usłyszał moje imię wypowiadane przez Zahira. Nie kontynuowałem rozmowy.

      Następne spotkanie było również przypadkowe, również na siłowni. Podszedł do mnie, przedstawił się i zaczęliśmy luźną rozmowę o ćwiczeniach.
Po treningu, przy którym mi towarzyszył, złożył mi propozycję pójścia do niego do domu.
      Musze przyznać, że w pewien sposób mnie to zaskoczyło, gdyż podczas ćwiczeń, nie było specjalnie podtekstów z jego strony, a tu taki bezpośredni atak. Na moje odmowy reagował wręcz prośbą, że nikt się nie dowie, że jest dyskretny, że chce tylko dziesięć minut....
Nikt nas nie zobaczy, nikt się nie dowie.
Oczywiście odmówiłem i zostawiłem go na parkingu samego. Przez kilka dni dostawałem jeszcze wiadomości od niego, a następnie zablokowałem użytkownika.

     W kolejnych miesiącach już się nie spotkaliśmy, aż do dziś.
Nie mogłem przejść niezauważony przez niego, więc nawet się nie zatrzymując, rzuciłem krótkie cześć i poszedłem przed siebie.
-Cześć-rzekł Aaron- co u ciebie ?
-Wszystko OK, a u ciebie?- cofnąłem się dwa kroki w tył by stanąć bliżej niego.
-Dawno się nie widzieliśmy.
-No trochę czasu minęło - odpowiedziałem od niechcenia.
-Ok, to miłego treningu- rzuciłem nie czekając na jego odpowiedź i poszedłem do szatni.

   Nim zdążyłem się przebrać Aaron stał już przy mnie. Próbował zagadywać, pytał co dziś trenuje, aż w pewnym momencie wyskoczył z tekstem żebyśmy poszli do niego.
-Aaron, wiem czego chcesz, już o tym rozmawialiśmy-odparłem pakując ubrania do szafki.
Kolejny raz nachalnie, choć w zabawny sposób próbował na mówić mnie na szybki seks. Ta sama regułka.
- Mieszkam tu niedaleko, nikt nas nie będzie widział, twój chłopak się nie dowie, to tylko dla zabawy- kontynuował.
- Nie interesuje mnie przygodny seks- odparłem mocny tonem, by dać mu do zrozumienia, że niczego nie wskóra.

     Zabawne w tym wszystkim było to, jak bardzo chłopak starał się namówić mnie bym z nim poszedł. Kiedy zorientował się, że nie ma szans, aczkolwiek nie dlatego, że nie był atrakcyjny, wręcz przeciwnie, ale dlatego, że jestem w związku.
Miałem za sobą półroczną znajomość z Marvinem. Intensywną znajomość polegającą nie tylko na cielesnym zbliżeniu, a głownie na emocjonalnym zaangażowaniu. Nie chciałem powtarzać takich historii, nawet jeśli w grę nie wchodziły uczucia.

     Aaron towarzyszył mi przez cały mój dzień treningowy. Zmienił front. Pozwolił mi się poznać z nieco bardziej koleżeńskiej strony. Mówił o swoich studiach, rodzinie, znajomych. Nie będę ukrywał, że czasem widziałem jego przenikliwy wzrok na moim ciele, szczególnie wtedy gdy on myślał, że nie widzę.
   
- Może więc dasz namówić się na kawę?- zapytał, gdy opuszczaliśmy siłownię.
-Nie dziękuję Aaron, już ci tłumaczyłem.
-Przecież nie chodzi o seks. Możemy usiąść, porozmawiać. Tak na spokojnie, chciałbym cię lepiej poznać.
-Wybacz, ale nie mam czasu.
-Czemu taki jesteś? Zobacz, wtedy się spotkaliśmy, nie chciałeś nic więcej, ok. Dziś widzimy się ponownie. Myślę, że to przeznaczenie.
-Przeznaczenie? -odparłem zaskoczony.
-No tak. Nic nie dzieje się przypadkiem. Nawet to, że po tylu miesiącach spotykamy się znowu- słuchałem go ze zdziwieniem, ale też i z ciekawością. Był nieustępliwy. Czy naprawdę, aż tak bardzo mnie chciał ?
-Mieszkam tu blisko, pięć minut drogi. Dlaczego nie ?
-Aaron, mam faceta, nie interesuje mnie to.
-A ty myślisz, że on jest święty? Nie wiesz co robi gdy tu jesteś. Może mówić jestem w domu, albo z kimś na kawie, a może robić wszystko. Dlaczego nie chcesz spróbować ze mną ? Nie wiesz, czy nie będzie ci lepiej. Skąd możesz wiedzieć czy pomidory z innej półki nie smakują lepiej, od tych które jesz zawsze, jeśli nawet ich nie spróbujesz ? Co ci szkodzi ? Przecież nikomu o tym nie powiem. Możesz z nim być, ale ze mną też możesz się zabawić.
-Chyba lekko przesadzasz- powiedziałem poirytowany.
-No chodź- nie ustępował i zbliżył się do mnie na tyle blisko, że nasze twarze dzieliło tylko kilka  centymetrów.
-Wiem, że chcesz, ale się boisz. Rozumiem. To może być nasza tajemnica.
Pokręciłem ze śmiechem głową.
-Ja idę do siebie, a ty idziesz do domu, do samochodu, czy tam gdzie sobie chcesz.
Złapałem go za ramiona, w akcie desperacji odwróciłem go do siebie tyłem. W  reakcji na ten gest on mruknął przeciągle, spojrzał prowokacyjnie i się roześmiał.
Nie mogłem nie zrobić tego samego. Cóż za wymowność sytuacji! Śmiejąc się jeszcze bardziej uniosłem dłonie w obronnym geście.
-Idę.
Po kilku metrach mimowolnie odwróciłem się, a on stał wciąż w tym samym miejscu z bezradnie rozłożonymi rękoma i z wypisanym na twarzy pytaniem "dlaczego?"
Nawet było mi go żal.

Roześmiałem się sam z siebie.  Kurwa. Czy coś jest ze mną nie tak ?


 

wtorek, 23 stycznia 2018

Gej randki

Coś na wieczór

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Miłość jest jak morze, na każdym brzegu inna"
autor nieznany


     To było ze trzy miesiące temu, kiedy Zahir  (więcej o nim) rozpaczał po tym jak zostawił go facet.
-wyszło na jaw, że mnie zdradzał, rozumiesz? -nie zostawił mi czasu na reakcję.
-umawiał się z kilkoma na raz, rozumiesz? I każdemu brał z połykiem, czy też z finałem w środku. A potem miał seks ze mną- dokończył.
- Skąd o tym wiesz?-zapytałem
-Wszyscy moi znajomi teraz mi to mówią. Ja wiem, że on był jak typowa pasiva-agresiwa - w tym momencie buchnąłem śmiechem, chociaż jeszcze przed kilkoma sekundami na twarzy było współczucie.
-No, mówię Ci. Pasiva-agesiwa, on lubił takie zabawy GANG-BANG i tego typu sprawy.

    A dziś !?
-Poznałem kogoś- powiedział Zahir idąc przez siłownię poruszając ramionami jak zalotka.
-No to opowiadaj-odpowiedziałem
-Jest w połowie Polakiem a w połowie Włochem.
-To musi być przystojny!- przerwałem mu.
- 22 cm, rozumiesz? Sam mierzyłem- i w tym momencie pokazywał jakby na swoim przykładzie, nie przejmując się, że ludzie są dookoła. A wcześniej zwrócił mi uwagę, gdy dość głośno powiedziałem "blow job"- jego penis ma 22 cm- powtarzał podekscytowany.
-Ale wiesz- kontynuował z mniejszym entuzjazmem- nie podoba mi się z twarzy. Ja lubię takich jak ty -zaczerwieniłem się - a po drugie, on jest już zakochany. po dwóch tygodniach, a ja potrzebuję więcej czasu.


     Na początku stycznia spotkałem się z moim znajomym Simonem. Poznaliśmy się, przed trzema laty na urodzinach mojego kolegi, z którym chodziłem na kurs językowy.
Od razu wpadliśmy sobie w oko. Mojego wzrostu blondyn, postawnej postury. Poza walorami wizualnymi wyróżniał się sarkastycznym poczuciem humoru. Zamiast spędzać czas z jubilatem, cały wieczór przesiedziałem z nim w kuchni, jedząc arbuza. Następnie spotkaliśmy się dwa razy i kontakt się urwał.
Umówiliśmy się w centrum na lampkę wina, by odnowić kontakt.
Troszkę się stresowałem, bo od pierwszego naszego spotkania coś jakby między nami zaiskrzyło.
Było to widać w każdym jego spojrzeniu i słowie.
Przywitaliśmy się mocnym objęciem. Z twarzy Simona nie znikał uśmiech.
Poszliśmy do popularnej knajpy w centrum. Chociaż ja osobiście jeszcze tam nie byłem.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiłem  dla siebie lampkę białego wytrawnego wina, Simon również, plus sałatkę.
-A dla pana? - zwróciła się do mnie kelnerka.
-Nie dziękuję, nie będę nic jadł.
-Jeśli Panowie macie zaplanowane coś na później, to proponuję coś zjeść, gdyż, samo wino może Pana upoić i przeszkodzić w planach- z uśmiechem na twarzy oczekiwała na moją decyzję.
Simon spojrzał na mnie, zaczerwieniony, ja zmieszany odpowiedziałem, że dziękuję i zostanę przy winie.
-Masakra- powiedział Simon
-Czy to jest gej restauracja ?-z uśmiechem na twarzy rozejrzałem się dookoła, stwierdzając, że za nami siedzi para gejów a w rogu trzy dziewczyny. Wyglądały na lesbijki. (pomijając kelnera, który na 100% jest gejem).




sobota, 6 stycznia 2018

W cieniu życia

Coś (nie)optymistycznego




Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   



    Straciłem ochotę na wszystko. Nie chce mi się śmiać. Zamknąłem się w sobie. Nie mam ochoty wstawać rano z łóżka. Najchętniej przespałbym też cały dzień. Sen wydaje mi się stabilniejszy. Nic mi się nie chce. Wszystko mi zobojętniało. Jakby nic nie potrafiło wywołać u mnie uczucia zadowolenia.
     Natomiast z drugiej strony, to nieprawda. Czasem się śmieje, czasem bardzo głośno. Jakbym nieświadomie zapomniał o tym, co jest wewnątrz mnie. O tym jak pogrążyłem się w cieniu.
Czasem potrafię cieszyć się chwilą, degustować ją. Degustuje się smakiem zielonej herbaty, degustuję się książką. Każdym słowem, każdym zdaniem w powieści. Potrafię... ale nie zawsze.

    Czuję się przygaszony, bez apetytu, bez ochoty na cokolwiek.  Jeden z cytatów  P. Coelho, że w tym ciele żył kiedyś człowiek przyległo do mnie niczym druga skóra.
   Z drugiej zaś strony wiem, że to nieprawda. Nigdy nie lubiłem poddawać się melancholii i wiem, że tylko przejściowe.
Jednakże w czymś się pogubiłem.

     Podczas ostatniego pobytu w Polsce, w moim domu rodzinnym, na jednym z wieczornych spotkań, gdzie przy stole zastawionym jedzeniem i piciem siedziała cała moja rodzina, ja wygłosiłem przemowę. Coś w rodzaju toastu za chwilę obecną, za radości posiadania siebie nawzajem. Wszyscy bili mi brawa. Mój starszy brat dodał, że jak zawsze celnie dobrałem słowa.
Było mi miło, ale też smutno. Nie pamiętam już moich słów. Wypowiadałem je w jakimś dziwnym natchnieniu.
    Te chwile w domu rodzinnym, były jednymi z najpiękniejszych w ostatnim czasie.
Dużo rozmów, szczerych rozmów. Dużo gestów, od tych, którzy nie umieli wyrazić się słowami. Wszystko z jednym przekazem; cieszę się, że jesteś.
Dałem też dużo z siebie, a mam wrażenie, że jeszcze więcej otrzymałem.

   Miewam myśli by ze wszystkim skończyć. Albo myśli ściągnięte z tanich filmów, by zacząć wszystko od początku.
Nie ma początku! Tak się nie da.
"Życie to nie taśma magnetofonowa, którą można cofnąć i nagrać od nowa" (źródło nieznane).
Przeszłość to mój bagaż, nigdzie go nie zostawię. Nikomu go nie oddam. Czy tego chcę, czy nie, będę go nosił zawsze ze sobą. A mój bagaż ostatnio bywa ciężki.

   Mam czasem do siebie żal, o to, że nie miewam wyrzutów sumienia. Czasem próbuję odegrać sam przed sobą scenę, że żałuje swych czynów, że jest mi z tym źle. Aczkolwiek po chwili zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie robi to na mnie większego wrażenia.
Kto w to uwierzy, jeśli sam siebie przekonać nie daje rady ?!
Mimo wszystko pogubiłem radość dnia. Znów żyję na pół etatu.

   Mam oczekiwania od życia, losu. Bywam oburzony, że mi czegoś brak. A czasem myślę, że mam już wszystko, a nawet zbyt wiele.

    Schowałem się w cieniu i boję się wynurzyć, gdyż okazać się może, że życie ma mi coś do zaoferowania. A ja się tego zwyczajnie boję.
Być może życie chce mnie wziąć za ręce i mocno mną zakręcić. Być może chce oderwać mnie od podłogi.
Życie pokazuje mi barwy, a ja kryję się w swoich szarościach.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...