Translate

Poznajmy się :)

środa, 14 lutego 2018

Walentynki to też złamane serca

Przeznaczenie

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Bo widzisz, tu są tacy, którzy się kochają i muszą się spotkać, żeby się ominąć. "

ks. Jan Twardowski



   Od dłuższego czasu nie mam kompletnie kontaktu z Marvinem. Po naszym ostatnim spotkaniu, a późniejszej wymianie wiadomości, Marvin milczał. Zorientowałem się, że zablokował mnie na Whats App. Następnie odblokował mnie, napisał wiadomość i wykasował nim zdążyłem przeczytać. Zobaczyłem tylko komunikat usuniętej wiadomości. Ustaliliśmy, że nie będziemy się widywać. Jak napisał "nie chcę Wam przeszkadzać". Informował, że jego związek już nie istnieje, bo on kocha tylko mnie. Marvin dość często mi wspominał, że zostawia swojego chłopaka, że szuka już mieszkania, że jego związek nie ma dla niego sensu.

     Minęło kilka dni gdy znów napisał do mnie, życząc mi dobrej nocy i słodkich snów.
Ja ograniczyłem się tylko do podziękowania, życzenia tego samego. Odpowiedział emotką z uśmiechem a ja już milczałem.

     Nie było mi łatwo, ale decyzje zostały już podjęte. Nie ma sensu wracać do przeszłości, ona nie przyniesie nic nowego.
    Pomyślałem sobie, że to tylko chwilowe zachwianie z jego strony. Po kolejnych dwóch dniach przerwy napisał ponownie.
Nie trudno było się zorientować, że  miotają nim emocję, z którymi sobie nie radzi. Zaproponowałem mu spotkanie, rozmowę. Jakkolwiek to głupio brzmi, pomyślałem sobie, że rozmowa po długiej przerwie może nam pomóc ustawić nasze życie na odpowiedni tor.
Jego odpowiedź przyniosła zrozumienie. Marvin nie jest gotowy na spotkanie ze mną i długo nie będzie.
"Nie wiem jak sobie z tym radzisz i będzie lepiej, jeśli nie powiem ci jak ja sobie z tym radzę. Ty na to nic nie poradzisz. Sam jestem zaskoczony jak mnie to rozdarło, nigdy wcześniej tak się nie czułem. Z tobą było tak pięknie, ty rozpaliłeś całkowicie moje serce. To było zawsze takie prawdziwe gdy byliśmy ze sobą, te momenty gdy się dotykaliśmy, gdy na siebie patrzeliśmy i... nie umiem tego wytłumaczyć ale było magicznie. Nigdy wcześniej tego nie przeżyłem. Otworzyłem się przed tobą i tobie zaufałem, dlatego też to wszystko mnie tak rani. Spodziewałem się, że to tak może się skończyć, ale przysięgam ci nie sądziłem, że tak źle to zniosę. Myślałem że będę silniejszy inaczej nie zaczynałbym tego z tobą, mój przystojniaku-Marvin".
 




niedziela, 4 lutego 2018

Twój chłopak się nie dowie

Czy ze mną jest coś nie tak ?

oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

      


    W drodze na siłownie, siedząc w zatłoczonym metrze, czytałem JIM IM SPIGEL. W wielkim skrócie, książka opowiada o młodym chłopcu, o dojrzewaniu, przyjaźniach i akceptacji swojej orientacji.

    Gdy tylko dotarłem na miejsce, zobaczyłem z daleka Aarona!
Aaron to nikt szczególny w moim życiu. Człowiek, którego poznałem jakieś osiem miesięcy temu, tylko dlatego, że proponował mi sex.

     Zdarzyło się to wiosną zeszłego roku, chwilę przed tym gdy poznałem Marvina. (link)Byłem na siłowni z Zahirem, a Aaron ćwiczył obok nas. W ogóle bym nie zwrócił na niego uwagi, gdyby nie fakt, że przyglądał mi się bacznie przez cały czas trwania treningu, co nie uszło uwadze mojemu przyjacielowi.
    Spojrzałem na niego przez ramię, on się do mnie uśmiechnął nie spuszczając ze mnie wzroku.
Kilka dni później dostałem wiadomość na Facebooku, krótkie hallo i pytanie co u mnie.
Nie od razu rozpoznałem nadawcę, dopiero po przejrzenie kilku zdjęć z galerii rozpoznałem tego chłopaka z siłowni. Mojego wzrostu brunet, atletyczna budowa ciała, brązowe oczy, zarost na twarzy.
Przywitałem się i od razu zapytałem jak mnie znalazł na Facebooku. Podobno usłyszał moje imię wypowiadane przez Zahira. Nie kontynuowałem rozmowy.

      Następne spotkanie było również przypadkowe, również na siłowni. Podszedł do mnie, przedstawił się i zaczęliśmy luźną rozmowę o ćwiczeniach.
Po treningu, przy którym mi towarzyszył, złożył mi propozycję pójścia do niego do domu.
      Musze przyznać, że w pewien sposób mnie to zaskoczyło, gdyż podczas ćwiczeń, nie było specjalnie podtekstów z jego strony, a tu taki bezpośredni atak. Na moje odmowy reagował wręcz prośbą, że nikt się nie dowie, że jest dyskretny, że chce tylko dziesięć minut....
Nikt nas nie zobaczy, nikt się nie dowie.
Oczywiście odmówiłem i zostawiłem go na parkingu samego. Przez kilka dni dostawałem jeszcze wiadomości od niego, a następnie zablokowałem użytkownika.

     W kolejnych miesiącach już się nie spotkaliśmy, aż do dziś.
Nie mogłem przejść niezauważony przez niego, więc nawet się nie zatrzymując, rzuciłem krótkie cześć i poszedłem przed siebie.
-Cześć-rzekł Aaron- co u ciebie ?
-Wszystko OK, a u ciebie?- cofnąłem się dwa kroki w tył by stanąć bliżej niego.
-Dawno się nie widzieliśmy.
-No trochę czasu minęło - odpowiedziałem od niechcenia.
-Ok, to miłego treningu- rzuciłem nie czekając na jego odpowiedź i poszedłem do szatni.

   Nim zdążyłem się przebrać Aaron stał już przy mnie. Próbował zagadywać, pytał co dziś trenuje, aż w pewnym momencie wyskoczył z tekstem żebyśmy poszli do niego.
-Aaron, wiem czego chcesz, już o tym rozmawialiśmy-odparłem pakując ubrania do szafki.
Kolejny raz nachalnie, choć w zabawny sposób próbował na mówić mnie na szybki seks. Ta sama regułka.
- Mieszkam tu niedaleko, nikt nas nie będzie widział, twój chłopak się nie dowie, to tylko dla zabawy- kontynuował.
- Nie interesuje mnie przygodny seks- odparłem mocny tonem, by dać mu do zrozumienia, że niczego nie wskóra.

     Zabawne w tym wszystkim było to, jak bardzo chłopak starał się namówić mnie bym z nim poszedł. Kiedy zorientował się, że nie ma szans, aczkolwiek nie dlatego, że nie był atrakcyjny, wręcz przeciwnie, ale dlatego, że jestem w związku.
Miałem za sobą półroczną znajomość z Marvinem. Intensywną znajomość polegającą nie tylko na cielesnym zbliżeniu, a głownie na emocjonalnym zaangażowaniu. Nie chciałem powtarzać takich historii, nawet jeśli w grę nie wchodziły uczucia.

     Aaron towarzyszył mi przez cały mój dzień treningowy. Zmienił front. Pozwolił mi się poznać z nieco bardziej koleżeńskiej strony. Mówił o swoich studiach, rodzinie, znajomych. Nie będę ukrywał, że czasem widziałem jego przenikliwy wzrok na moim ciele, szczególnie wtedy gdy on myślał, że nie widzę.
   
- Może więc dasz namówić się na kawę?- zapytał, gdy opuszczaliśmy siłownię.
-Nie dziękuję Aaron, już ci tłumaczyłem.
-Przecież nie chodzi o seks. Możemy usiąść, porozmawiać. Tak na spokojnie, chciałbym cię lepiej poznać.
-Wybacz, ale nie mam czasu.
-Czemu taki jesteś? Zobacz, wtedy się spotkaliśmy, nie chciałeś nic więcej, ok. Dziś widzimy się ponownie. Myślę, że to przeznaczenie.
-Przeznaczenie? -odparłem zaskoczony.
-No tak. Nic nie dzieje się przypadkiem. Nawet to, że po tylu miesiącach spotykamy się znowu- słuchałem go ze zdziwieniem, ale też i z ciekawością. Był nieustępliwy. Czy naprawdę, aż tak bardzo mnie chciał ?
-Mieszkam tu blisko, pięć minut drogi. Dlaczego nie ?
-Aaron, mam faceta, nie interesuje mnie to.
-A ty myślisz, że on jest święty? Nie wiesz co robi gdy tu jesteś. Może mówić jestem w domu, albo z kimś na kawie, a może robić wszystko. Dlaczego nie chcesz spróbować ze mną ? Nie wiesz, czy nie będzie ci lepiej. Skąd możesz wiedzieć czy pomidory z innej półki nie smakują lepiej, od tych które jesz zawsze, jeśli nawet ich nie spróbujesz ? Co ci szkodzi ? Przecież nikomu o tym nie powiem. Możesz z nim być, ale ze mną też możesz się zabawić.
-Chyba lekko przesadzasz- powiedziałem poirytowany.
-No chodź- nie ustępował i zbliżył się do mnie na tyle blisko, że nasze twarze dzieliło tylko kilka  centymetrów.
-Wiem, że chcesz, ale się boisz. Rozumiem. To może być nasza tajemnica.
Pokręciłem ze śmiechem głową.
-Ja idę do siebie, a ty idziesz do domu, do samochodu, czy tam gdzie sobie chcesz.
Złapałem go za ramiona, w akcie desperacji odwróciłem go do siebie tyłem. W  reakcji na ten gest on mruknął przeciągle, spojrzał prowokacyjnie i się roześmiał.
Nie mogłem nie zrobić tego samego. Cóż za wymowność sytuacji! Śmiejąc się jeszcze bardziej uniosłem dłonie w obronnym geście.
-Idę.
Po kilku metrach mimowolnie odwróciłem się, a on stał wciąż w tym samym miejscu z bezradnie rozłożonymi rękoma i z wypisanym na twarzy pytaniem "dlaczego?"
Nawet było mi go żal.

Roześmiałem się sam z siebie.  Kurwa. Czy coś jest ze mną nie tak ?


 

wtorek, 23 stycznia 2018

Gej randki

Coś na wieczór

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Miłość jest jak morze, na każdym brzegu inna"
autor nieznany


     To było ze trzy miesiące temu, kiedy Zahir  (więcej o nim) rozpaczał po tym jak zostawił go facet.
-wyszło na jaw, że mnie zdradzał, rozumiesz? -nie zostawił mi czasu na reakcję.
-umawiał się z kilkoma na raz, rozumiesz? I każdemu brał z połykiem, czy też z finałem w środku. A potem miał seks ze mną- dokończył.
- Skąd o tym wiesz?-zapytałem
-Wszyscy moi znajomi teraz mi to mówią. Ja wiem, że on był jak typowa pasiva-agresiwa - w tym momencie buchnąłem śmiechem, chociaż jeszcze przed kilkoma sekundami na twarzy było współczucie.
-No, mówię Ci. Pasiva-agesiwa, on lubił takie zabawy GANG-BANG i tego typu sprawy.

    A dziś !?
-Poznałem kogoś- powiedział Zahir idąc przez siłownię poruszając ramionami jak zalotka.
-No to opowiadaj-odpowiedziałem
-Jest w połowie Polakiem a w połowie Włochem.
-To musi być przystojny!- przerwałem mu.
- 22 cm, rozumiesz? Sam mierzyłem- i w tym momencie pokazywał jakby na swoim przykładzie, nie przejmując się, że ludzie są dookoła. A wcześniej zwrócił mi uwagę, gdy dość głośno powiedziałem "blow job"- jego penis ma 22 cm- powtarzał podekscytowany.
-Ale wiesz- kontynuował z mniejszym entuzjazmem- nie podoba mi się z twarzy. Ja lubię takich jak ty -zaczerwieniłem się - a po drugie, on jest już zakochany. po dwóch tygodniach, a ja potrzebuję więcej czasu.


     Na początku stycznia spotkałem się z moim znajomym Simonem. Poznaliśmy się, przed trzema laty na urodzinach mojego kolegi, z którym chodziłem na kurs językowy.
Od razu wpadliśmy sobie w oko. Mojego wzrostu blondyn, postawnej postury. Poza walorami wizualnymi wyróżniał się sarkastycznym poczuciem humoru. Zamiast spędzać czas z jubilatem, cały wieczór przesiedziałem z nim w kuchni, jedząc arbuza. Następnie spotkaliśmy się dwa razy i kontakt się urwał.
Umówiliśmy się w centrum na lampkę wina, by odnowić kontakt.
Troszkę się stresowałem, bo od pierwszego naszego spotkania coś jakby między nami zaiskrzyło.
Było to widać w każdym jego spojrzeniu i słowie.
Przywitaliśmy się mocnym objęciem. Z twarzy Simona nie znikał uśmiech.
Poszliśmy do popularnej knajpy w centrum. Chociaż ja osobiście jeszcze tam nie byłem.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiłem  dla siebie lampkę białego wytrawnego wina, Simon również, plus sałatkę.
-A dla pana? - zwróciła się do mnie kelnerka.
-Nie dziękuję, nie będę nic jadł.
-Jeśli Panowie macie zaplanowane coś na później, to proponuję coś zjeść, gdyż, samo wino może Pana upoić i przeszkodzić w planach- z uśmiechem na twarzy oczekiwała na moją decyzję.
Simon spojrzał na mnie, zaczerwieniony, ja zmieszany odpowiedziałem, że dziękuję i zostanę przy winie.
-Masakra- powiedział Simon
-Czy to jest gej restauracja ?-z uśmiechem na twarzy rozejrzałem się dookoła, stwierdzając, że za nami siedzi para gejów a w rogu trzy dziewczyny. Wyglądały na lesbijki. (pomijając kelnera, który na 100% jest gejem).




sobota, 6 stycznia 2018

W cieniu życia

Coś (nie)optymistycznego




Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   



    Straciłem ochotę na wszystko. Nie chce mi się śmiać. Zamknąłem się w sobie. Nie mam ochoty wstawać rano z łóżka. Najchętniej przespałbym też cały dzień. Sen wydaje mi się stabilniejszy. Nic mi się nie chce. Wszystko mi zobojętniało. Jakby nic nie potrafiło wywołać u mnie uczucia zadowolenia.
     Natomiast z drugiej strony, to nieprawda. Czasem się śmieje, czasem bardzo głośno. Jakbym nieświadomie zapomniał o tym, co jest wewnątrz mnie. O tym jak pogrążyłem się w cieniu.
Czasem potrafię cieszyć się chwilą, degustować ją. Degustuje się smakiem zielonej herbaty, degustuję się książką. Każdym słowem, każdym zdaniem w powieści. Potrafię... ale nie zawsze.

    Czuję się przygaszony, bez apetytu, bez ochoty na cokolwiek.  Jeden z cytatów  P. Coelho, że w tym ciele żył kiedyś człowiek przyległo do mnie niczym druga skóra.
   Z drugiej zaś strony wiem, że to nieprawda. Nigdy nie lubiłem poddawać się melancholii i wiem, że tylko przejściowe.
Jednakże w czymś się pogubiłem.

     Podczas ostatniego pobytu w Polsce, w moim domu rodzinnym, na jednym z wieczornych spotkań, gdzie przy stole zastawionym jedzeniem i piciem siedziała cała moja rodzina, ja wygłosiłem przemowę. Coś w rodzaju toastu za chwilę obecną, za radości posiadania siebie nawzajem. Wszyscy bili mi brawa. Mój starszy brat dodał, że jak zawsze celnie dobrałem słowa.
Było mi miło, ale też smutno. Nie pamiętam już moich słów. Wypowiadałem je w jakimś dziwnym natchnieniu.
    Te chwile w domu rodzinnym, były jednymi z najpiękniejszych w ostatnim czasie.
Dużo rozmów, szczerych rozmów. Dużo gestów, od tych, którzy nie umieli wyrazić się słowami. Wszystko z jednym przekazem; cieszę się, że jesteś.
Dałem też dużo z siebie, a mam wrażenie, że jeszcze więcej otrzymałem.

   Miewam myśli by ze wszystkim skończyć. Albo myśli ściągnięte z tanich filmów, by zacząć wszystko od początku.
Nie ma początku! Tak się nie da.
"Życie to nie taśma magnetofonowa, którą można cofnąć i nagrać od nowa" (źródło nieznane).
Przeszłość to mój bagaż, nigdzie go nie zostawię. Nikomu go nie oddam. Czy tego chcę, czy nie, będę go nosił zawsze ze sobą. A mój bagaż ostatnio bywa ciężki.

   Mam czasem do siebie żal, o to, że nie miewam wyrzutów sumienia. Czasem próbuję odegrać sam przed sobą scenę, że żałuje swych czynów, że jest mi z tym źle. Aczkolwiek po chwili zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie robi to na mnie większego wrażenia.
Kto w to uwierzy, jeśli sam siebie przekonać nie daje rady ?!
Mimo wszystko pogubiłem radość dnia. Znów żyję na pół etatu.

   Mam oczekiwania od życia, losu. Bywam oburzony, że mi czegoś brak. A czasem myślę, że mam już wszystko, a nawet zbyt wiele.

    Schowałem się w cieniu i boję się wynurzyć, gdyż okazać się może, że życie ma mi coś do zaoferowania. A ja się tego zwyczajnie boję.
Być może życie chce mnie wziąć za ręce i mocno mną zakręcić. Być może chce oderwać mnie od podłogi.
Życie pokazuje mi barwy, a ja kryję się w swoich szarościach.




sobota, 23 grudnia 2017

Aż po życia kres

Od słowa do słowa

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




" (...) wydaje się to naturalne, że miejsce miłości wypełniają codzienne zmartwienia, nieustanne myśli, co jutro, co pojutrze. Tylko czy prawdziwa miłość może dać się tak łatwo zamienić na tę codzienność szarość ? Prawdziwa miłość jeśli kogoś wybiera, to po kres, na całe życie, i nie opuszcza go, jeśli nawet przekroczy tę granicę. Więc może powinnam być szczęśliwa, że kiedyś i mnie wybrała. A że nie spełniła się, tym bardziej pozwala mi odczuwać niemal w każdej godzinie, każdą moją myślą, jakim jest szczęściem. Bo też jak inaczej można jej prawdziwe doznać? Jeśli nie przez utratę, przez brak nadziei, przez pogrążenie się w cierpieniu (...) W szczęściu nigdy miłość nie da nam się poznać tak dotkliwie jak w cierpieniu, że tracimy nieraz poczucie, czy to nas dotyczy, czy jeszcze jesteśmy na tym świecie, czy to tylko po nas wspomnienie. "

" (...) miłość z miłością nigdy się nie równoważą, nie stapiają się ze sobą. Pozostają uczuciami, które się wzajemnie darzą, lecz nie po tyle samo."

"Może moja miłość nie jest z tego świata (...) Gdy sobie uprzytomnię, jak straszny, jak trywialny, cyniczny, groźny jest ten świat, zastanawiam się, czy można, czy warto jeszcze na nim kochać. Chciałoby się powiedzieć, czy wypada jeszcze na nim kochać. "

"Nigdy mnie jednak nie spytała, co z nami będzie, jakby wiedziała, że nie ma na takie pytanie odpowiedzi, że przyszłości nikt nikomu nie może obiecać"

" Może nie wiedzieliśmy wówczas jeszcze, że szczęście kryje się w pragnieniu siebie, że stworzeni jesteśmy aby pragnąć siebie, że sami sobie przyznajemy prawo do szczęścia, jeśli nas na to stać"


      Przed nami Nowy Rok. Dla niektórych to czas nowych postanowień, chęci zmian. Czy tez nawet czasem nadziei, że Nowy Rok przyniesie coś lepszego niż rok poprzedni.
Ja staram się nie dzielić życia na rok, no chyba że chodzi o rok kolejnych urodzin. W związku z tym mam często jakieś oczekiwania. Przynajmniej takie by nie dać się zwariować i pozostać sobą.
Tak czy inaczej, biorąc pod uwagę Nowy Rok czy nie, życzę Wam zdrowia, bo gdy jesteśmy zdrowi to i mamy siły by coś w naszym życiu działać. Życzę Wam też miłości. Aczkolwiek tu trudno mi zdefiniować miłość. Bo czym że jest miłość? Powyższe cytaty o miłości pochodzą z książki mistrza pióra Wiesława Myśliwskiego " Ostatnie rozdanie" Książkę przeczytałem latem tego roku. To opowieść pozornie smutna ale z drugie strony może i radosna, gdyż bohaterowie zaznali smaku tej popularyzowanej miłości opisywanej w książkach, czy pokazywanej w filmach. Więc może po prostu uczuć, które zaniosą Was w inny wymiar. Uczuć, które pozwolą Wam być wolnymi. Sprawią, że zaczniecie życie brać pełnymi garściami.
Życzę Wam życia, które będziecie chętnie wspominać. Życzę Wam abyście trwali w swojej sile.

Wszystkiego dobrego !




środa, 6 grudnia 2017

Oddech

Nasze drogi się splotły

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   



    Oskar, my powinniśmy niedługo o nas porozmawiać, napisał do mnie Marvin pewnego popołudnia. Nasza historia trwa już pół roku. Wiem, że musimy porozmawiać i tak mu odpisałem. Dodałem, że oboje jesteśmy już tym zmęczeni. Bo tak jest. Początki były piękne. Oboje byliśmy radośni, pełni wiary w coś nowego, chociaż nie do końca nam znanego. Oboje nie myśleliśmy wiele.  Cieszyliśmy się sobą. Tym co jest. Ten czas nas odmienił. Okazało się, że życie ma przed nami jeszcze wiele możliwości, jeszcze wiele nieznanego i chwil, które mogą dawać radość.
Z czasem zawitała do nas rzeczywistość. Uśmiechy zniknęły nam z ust. Więcej rozmów, więcej wątpliwości, więcej strachu. Marvin odpisał, że jeśli nie zamierzam odejść od Biga, to w sumie nie musimy się spotykać i o tym rozmawiać, sprawa jest oczywista. Tak, nie chcę odejść.
Chociaż to wszystko staję się dla mnie jeszcze bardziej niezrozumiałe. Oboje damy szanse naszym związkom.
      Kiedyś Marvin powiedział do mnie, że to, że się poznaliśmy, to nie przypadek. To musi być przeznaczenie. On jest tego pewien, tym bardziej, że oboje poznaliśmy się w podobnych dla siebie sytuacjach. Samotni w wieloletnich związkach. Pozbawieni wiary w zmianę, apatyczni, bez perspektyw na przyszłość.
      Ja również lubię wierzyć w przeznaczenie. Lubię wierzyć w to, że wszystko ma jakiś swój sens i nic nie dzieje się bez przyczyny. Po co więc nasze drogi się splotły?
Tylko po to, by wyrwać nas na chwilę z życia i dać trochę radości, czy też, by czegoś nas nauczyć?


    Oskarku, jak ja cię kurwa kocham! Ela krzyczy do słuchawki. Zostawiłem jej wiadomość głosową, zaraz po tym, jak napisała do mnie, że jest zdołowana. Boi się powrotu do kraju i tego, że jest sama. Boi się, nie wie czy robi dobrze, umawiając się z jednym typem tylko dla rozrywki. Oboje są tego świadomi, że romans potrwa tylko do czasu jej wyjazdu. Ela boi się, że ktoś pomyśli o niej źle, że nie wypada.
     Nie ma sensu się ukrywać,warto być świadomym siebie. Świadomym siebie pod tym względem, że to co robisz,  robisz ty, i ty będzie za to odpowiadać i ponosić tego konsekwencje. Albo czerpać zyski. Innych zostaw w spokoju, niech patrzą. Gadać i tak będą, czy pójdziesz w lewo czy w prawo, będą mówić, ale to niczego nie zmieni. Ludziom i tak się nie przypodobasz. Warto robić swoje tak, byśmy my byli szczęśliwi. Tym nie krzywdzisz nikogo. Ty jesteś dorosła. On jest dorosły. Chcecie tego, daje wam to radość, dlaczego odmawiać sobie szczęścia?

    Czułem się pusty i bez chęci nawet do porannego wstawania. A jednak trzeba przecież funkcjonować. Postanowiłem spontanicznie wybrać się do Polski. Pomyślałem sobie, że kontakt z rodziną dobrze mi zrobi.

    Gdy wylądowałem w Gdańsku, z otwartymi ramionami przywitała mnie Ola. Od momentu gdy ponad rok temu po raz pierwszy do mnie napisała, bardzo się zżyliśmy. (link)
Zaledwie 161 cm wzrostu, a jaki wielki człowiek z ogromną dawką ciepła i przyjaźni.
Jesteśmy podobni. Podobnie zwariowani, podobnie ironiczni, ale też stawiamy na to, by iść do przodu, nie oceniać. Po prostu iść, a może nawet lecieć...?

   Czas w Polsce był czasem spokoju, czasem dla rodziny. A moja rodzinka z roku na rok się powiększa o kolejne uśmiechy szczęścia. A ja znowu jestem szczęśliwym wujkiem.






sobota, 2 grudnia 2017

Światowy dzień AIDS

Zdjęcie: źródło



To warto wiedzieć o HIV

Zakażenie HIV oznacza, że w organizmie człowieka znajduje się wirus nabytego niedoboru (upośledzenia) odporności. Wirus mnoży się i niszczy układ odpornościowy zakażonej osoby, który po pewnym czasie przestaje chronić organizm przed chorobami. Zakażenie HIV nie daje charakterystycznych objawów. Jeśli nie zrobi się testu diagnostycznego można nawet przez 10-12 lat nie wiedzieć o tym, że uległo się zakażeniu. Osoba, która nie wie, że żyje z HIV, może zachorować na AIDS. Może też zakażać innych.
(źródło)

To warto wiedzieć o AIDS
Nieleczone zakażenie HIV prowadzi do rozwoju AIDS, czyli zespołu nabytego niedoboru (upośledzenia) odporności. AIDS to końcowy etap NIELECZONEGO zakażenia HIV. To zespół chorób atakujących osoby zakażone HIV. Zaliczamy do niego różne infekcje i typy nowotworów. AIDS występuje po wielu latach trwania infekcji HIV u osób, które o swoim zakażeniu nie wiedzą. Osoby, które wiedzą o swoim zakażeniu objęte są nowoczesną terapią antyretrowirusową, która zapobiega wystąpieniu AIDS. Warto się testować!
(źródło)

Dlaczego warto zrobić test na HIV?
Dzięki regularnie przyjmowanym lekom osoby zakażone HIV mogą żyć podobnie długo, jak ludzie niezakażeni, mogą też prowadzić podobny tryb życia, mieć dzieci, pracować. Osoba, która wie, że jest zakażona HIV, ma szansę zadbać o zdrowie swoje i swoich bliskich, uchronić się przed rozwinięciem pełnoobjawowego AIDS.
Jeśli przyszli rodzice wiedzą o zakażeniu, mogą uchronić przed nim dziecko. Od kilku lat obowiązują przepisy, zgodnie z którymi lekarz ginekolog ma obowiązek zaproponować pacjentce będącej w ciąży dwukrotne badanie w kierunku HIV. Dla kobiet korzystających z opieki finansowanej przez NFZ jest ono bezpłatne. Przyszły tata może wykonać test bezpłatnie i anonimowo w punkcie konsultacyjno-diagnostycznym (PKD).
(źródło)

Gdzie i jak wykonuje się test diagnostyczny?
Gdzie warto zrobić test?
Test, bezpłatnie, bez skierowania i anonimowo, można zrobić w jednym z punktów konsultacyjno-diagnostycznych (PKD).
Badając się w punkcie konsultacyjno-diagnostycznym zachowujesz anonimowość. Nie musisz podawać swojego imienia i nazwiska, czy innych danych, ani przedstawiać żadnych dokumentów. Trzeba być jednak osobą pełnoletnią. W PKD można porozmawiać z doradcą, który pomoże ustalić, czy rzeczywiście wystąpiło ryzyko zakażenia i potrzebne jest badanie. Doradca odpowie też na pytania dotyczące HIV i AIDS oraz innych chorób przenoszonych drogą płciową.
(źródło)

Jak wykonuje się test diagnostyczny?
Sam test (tak zwany test przesiewowy) polega na pobraniu niewielkiej ilości krwi, w której poszukuje się antygenu wirusa i przeciwciał skierowanych przeciw wirusowi. Krew jest pobierana przez pielęgniarkę zawsze przy użyciu sterylnych, jednorazowych igieł i strzykawek. Nie trzeba być na czczo. Wynik jest gotowy do odebrania – w zależności od punktu – nazajutrz lub po kilku dniach.
(źródło)


Przeczytaj również :
HIV-życia z plusem

*Tekst, oraz zamieszczone zdjęcie nie są własnością autora. Do każdego tekstu, zdjęcia umieszczone są linki do tekstu, zdjęcia właściwego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...