Translate

Poznajmy się :)

piątek, 13 kwietnia 2018

Gesty przyjaźni

Wymiana grzecznościowych uśmiechów

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Patrz na godzinie 12-stej, śmierdzi mi na geja- powiedział Simon (więcej o Simonie-link) gdy biegaliśmy na bieżni.
-Bo to jest gej- odwróciłem się w stronę przyjaciela- Znam go- dodałem po chwili.
-Tak?
-Tak, to Marvin- Spojrzałem przed siebie. Marvin w towarzystwie przyjaciółki również biegał na bieżni.(więcej o Marvinie-link)
-To ja już rozumiem dlaczego tak patrzył, gdy przechodził obok nas.
    Nic nie odpowiedziałem. W milczeniu kontynuowałem trening.
Marvin zszedł z bieżni, poszedł w róg sali,  usiadł na ławce. Jego koleżanka jeszcze trenowała.
-Simon- przerwałem milczenie- podejdę do niego się przywitać- powiedziałem. Czułem się winny. Zorientowałem się, że mój widok w towarzystwie muskularnego blondyna jakim jest Simon mógł go zaboleć. Marvin nie znał kontekstu naszej znajomości, nie musiał znać, a jednak czułem się zobowiązany do załagodzenia sytuacji. Sytuacji, która była nielogiczna. Nic nas już nie łączy, nie było potrzeby się tłumaczyć. A jednak czułem się niekomfortowo. On też.

-Cześć! - powiedziałem podchodząc do niego. Udawał, że mnie nie dostrzega ... ale w końcu musiał dostrzec.
-Cześć! - odpowiedział zmieszanym głosem i wyciągnął rękę na powitanie.
Udałem, że nie widzę tej reki, nigdy się tak nie witaliśmy. Podszedłem bliżej i przytuliłem go tak, jak to zawsze mieliśmy w zwyczaju.
      Kilka luźnych pytań o trening i o to jak mija mu dzień.
Chłopak wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Najpierw z dłonie wypadł mu ręcznik. Zaczął się jąkać, a następnie kolejno gubił kluczyki i bidon. Krępująca rozmowa zakończyła się zaraz, gdy przyszła jego przyjaciółka. Przedstawił nas sobie, krępujące milczenia, wymiana grzecznościowych uśmiechów, życzyłem im miłego dnia.

    Od odkąd spotkaliśmy się po latach, z Simonem utrzymujemy stały codzienny kontakt.
Spotykamy się na kawę, a ostatnio zaczęliśmy razem trenować.
Simon jest 35 letnim singlem. Jego ostatni związek zakończył się prawie trzy lata temu.
Jak się okazało, jego ex jest moim dobrym znajomym.
   Zanim zrodziła się między nami przyjaźń. Simon wyznał mi, że mu się podobam i od naszego ostatniego spotkania, myśli o mnie codziennie.
      Nie będę ukrywał, że tego nie widziałem, ale przed nim udawałem, że jednak nie widzę.
Do czasu.  Pewnego wieczoru zostawił mi długo wiadomość na WhatsApp. Wiadomość klarowała wszystko. Wyznał mi, że się we mnie zakochał. Wspomniał również, że dawno nie miał takich uczuć wobec innych osób. Tak intensywnych, które zmieniły jego myślenie i dały nadzieję, że ma szansę na miłość. Szansę, którą stracił po tym jak zostawił go jego facet.
Nie mogłem dłużej udawać i musiałem coś z tym zrobić.
Nauczony doświadczeniem z Marvinem postanowiłem raz i konkretnie wyjasnić sprawę.
    Mam wrażenie, że Simon jest moją bratnią duszą. Świetnie się rozumiemy, zawsze miło spędzamy ze sobą czas. Ufam mu. A chwile w których nikt z nas nie ma nic do powiedzenia nie są krępujące.
Identycznie mam z Olą. Podobny żart, podobne podejście do życia, podobna wrażliwość. Podobnie miałem też z Marvinem, niestety poszliśmy o krok dalej. Gdyby nie nasz romans, moglibyśmy być dobrymi przyjaciółmi. Dziś nie jest już to możliwe.
Powiedziałem Simonowi, że stał się dla mnie ważną osobą, stąd też nie chciałbym go stracić.



środa, 21 marca 2018

Mentalny big cock

Stringi i biustonosz

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Ela- Nie będzie ci przeszkadzać jak dziś wieczorem wyjdę z nim na randkę ? (ten ktoś to typ, który miał być tylko dla rozrywki, by Ela mogła rozluźnić się i w pełnym relaksie spędzić ostatnie dni w Niemczech).
Ja- Rób jak uważasz- odpowiedziałem, chociaż było już dla mnie oczywiste, że te spotkania znaczą dla Eli więcej niż tylko rozrywka.
Ela- Ma za dwie godziny przyjechać po mnie, jest w drodze. Pójdziemy do restauracji i do hotelu. Musisz pomóc mi się ubrać w coś seksownego. Mam ze sobą tą bieliznę, którą ostatnio kupiłam, jeszcze jej nie miałam na sobie. Założę to!- krzyknęła i zniknęła za drzwiami pokoju gościnnego.
         Po kilku minutach wparowała do salonu mając na sobie koronkowe stringi i biustonosz. Zrobiła obrót na pięcie, oparła dłonie na biodrach i zapytała z uśmiechem na twarzy - I jak ?
Wstałem z wrażenia, odstawiłem kubek z herbatą na stoliku i wykrztusiłem z siebie tylko - Wyglądasz zajebiście!
Ela- O to mi chodziło! Stanął Ci ? - nie czekając na moją odpowiedź, ponownie zamknęła się w pokoju. Kilka minut później zrobiła podobne przedstawienie z tym, że była ubrana w "małą czarną" i szpilki.
Wyglądała naprawdę zjawiskowo. Po zrobieniu makijażu wróciła do mnie i siedząc na kanapie oglądaliśmy dalej serial, czekając aż facet zadzwoni i odbierze ją spod domu.

       Każdy z odcinków SEX W WIELKIM MIEŚCIE  trwa niespełna czterdzieści minut. Od jej wymiany "sms" zdążyliśmy obejrzeć cztery odcinki. Ela zaczęła się niepokoić, gdyż koleś się nie meldował.
Próbowała do niego zadzwonić dwa razy. Nie odbierał, za trzecim podejściem jego telefon był wyłączony.
      Szczerze mówiąc byłem pewien, że nie przyjedzie w ogóle. Ela sprawiała wrażenie na zmianę zawiedzionej i wkurzonej jego zachowaniem. Po trzech godzinach oczekiwań na przybycie "księcia z bajki", dziewczyna podniosła się z kanapy poprawiła sukienkę i oznajmiła, że wychodzimy na miasto.
Ela- Wkurwia mnie już to! Idziemy coś zjeść. Najwyżej odbierze mnie z centrum.
Założyła płaszcz, i przy drzwiach czekała aż ja domowy outfit zamienię na coś bardziej wyjściowego.
       Wybraliśmy się do Vapiano, to nasza ulubiona włoska restauracja. Jedzenie jest pyszne i do tego przygotowywane na oczach gości.
Ela przez całą drogę do restauracji jak i podczas posiłku spoglądała na telefon wyczekując wiadomości, których niestety nie otrzymywała.
To było dość przykre widzieć ją w takim stanie. Zakochała się w nim, chciała spędzić z nim ten wieczór. Przygotowała się zakładając najlepsze ubrania by mu się przypodobać, a on ? On wyraził chęć spotkania, a następnie zamilkł.
Ela- Co o tym myślisz?
Ja- Sorry, ale to dziwnie wygląda. Jeśli mam być szczery, to uratowałoby go już tylko wypadek. Takie milczenie nie jest w porządku. Zawsze mógł napisać, odwołać, a nie robić cyrk!
Ela- Może nie ma zasięgu, albo musiał coś załatwić po drodze- wyczuwałem nadzieję w jej głosie. Chęć znalezienia czegoś co mogłoby go usprawiedliwić.
Gdy po kolejnych godzinach spędzonych w mieście wróciliśmy do domu, było oczywiste, że nie ma żadnego księcia, nie ma karety, nie ma konia, nie ma seksu, nie ma nic. Big był już w domu, kręcił się w kuchni.

Ela- Ja pierdole! Jestem wkurwiona, chuj jeden- rzuciła płaszcz na fotel, a sama bez sił opadła na kanapę.
Wyglądała mizernie.  Głowa odchylona do tyłu ręce, wzdłuż tułowia, nogi rozkraczone.
Ela- Miałam ochotę na seks. Miałam po prostu ochotę na seks. Fajny facet, chciałam przeżyć ostatnią przygodę w tym kraju. Zobacz jak ja siedzę- wskazała dłońmi na swój rozkrok- Nie wypada tak kobiecie siedzieć, szczególnie gdy ma się spódniczkę przed kolana. A ja tak siedzę, bo potrzebuję faceta. Jestem totalnie najarana. Już gorzej być nie może- mówiła ironicznym głosem.
Ja- Elu, może być gorzej.
Ela- To znaczy? -spojrzała na mnie pytająco.
Ja- Masz ochotę na seks, masz ochotę na zabawę a spędzisz noc w domu z dwoma facetami, gejami - dodałem ze współczującym uśmiechem.

***
Robert- Siema byczku- przywitał mnie otwartymi ramionami przyjaciel.
Ja- No to opowiadaj jak było na urlopie.
        Robert spędził dwa tygodnie w Egipcie, co oznaczało dla niego nie tylko korzystanie z gorącego słońca, ale również zmiany ustawień lokalizacji GAY ROMEO.
Robert- Oskar, spotkałem się z takim zajebistym typem.
Ja- To ten, którego mi zdjęcie mi wysłałeś ?- pokazałem mu na moim telefonie.
Robert- Tak to ten. Mówię ci, zajebisty konkretny samiec - Facet wyglądał naprawdę dobrze. Postawny, barczysty, krótko przystrzyżone włosy i miał łobuzerskie spojrzenie. Widać, że dominator, a Robert takich lubi.
Ja- Opowiadaj, słucham- rozsiadałem się wygodnie w fotelu i popijałem drinka (wódkę z sokiem jabłkowym)
Robert- Napisał do mnie i jeszcze tego samego dnia się spotkaliśmy. Pojechałem do niego. Otworzył mi drzwi, zaprosił do środka. Obleciał mnie wzrokiem, powiedział, że fajnie wyglądam i zaczął mnie całować.
Ja- Tak od razu, nawet nie zaproponował ci nic do picia ?
Robert- To nie była randka. To było konkretne spotkanie na seks.
Ja- No tak...- odpowiedziałem.
Robert- Koleś był konkretny, całował mnie i od razu ściągnął mi t-shirt. Był taki męski.
Przenieśliśmy się do sypialni i kontynuował. To lubię u facetów. Mają być konkretni, robić to co chcą i to po co się spotkaliśmy. O taki był, o nic nie pytał. Robił ze mną co chciał.

***

Ola-Piszę coś, co ma w założeniu być książką. Tematyka Twoja- tak tu trafiłam i od paru godzina nad Tobą siedzę. Tylko nie pytaj dlaczego laska pisze o gejach, bo raczej nie umiem odpowiedzieć. Jakkolwiek, zgodziłbyś się czasem odpowiedzieć na jakieś pytanie?
      Taką wiadomość dostałem prawie dwa lata temu. Za odpowiedzi na pytania, które miałyby ułatwić pisanie książki, złotowłosa dziewczyna obiecała mi podwójny Cosmopolitan i kubek jaśminowej herbaty.
      Okazja była! Chociażby ostatnio. Na początku marca wybrałem się tanimi liniami lotniczymi do Katowic, chciałem odwiedzić Olę. Jak wspomniałem we wcześniejszych postach mamy codzienny kontakt, a między nami zrodziła się zajebista więź.
Z pustymi rękoma nie pojechałem, a wróciłem z nadbagażem. Kupiłem Oli opakowanie herbaty jaśminowej-perłowej, wiem, że ją uwielbia. Ja dostałem roczny zapas herbaty-zielonej!!!
       Nasza umowa była taka, że pierwszy raz posmakuje jej ulubionej herbaty z nią.
Dlatego, przez ten czas jak się znamy, nigdy sobie jej nie zaparzyłem. Czekałem na ten dzień.
Otóż nadszedł... Pełna pompa, totalny idiotyzm, ale tacy jesteśmy!
       Ola zadbała o szczegóły ceremoniału. Wyparzony czajniczek, odpowiednia temperatura wody, czas parzenia, filiżanki z Bolesławca. Brakowało tylko intra z GRY O TRON i białych rękawiczek.
Ola- No i jak ?- zaptała z szerokim i pełnym nadziei uśmiechem na twarzy.
Ja- No wiesz, dziwnie pachnie- nie chciałem powiedzieć, że śmierdzi.
Ola- Ale spróbuj!- wycedziła groźnie.
Wziąłem łyka, po czym mina mi się mimowolnie wykrzywiła.
Ola- Jakiś problem, Oskar? - zmarszczyła brwi.
Ja- Olu, to smakuje jak płyn do mycia naczyń!
Moja wredna przyjaciółka kazała mi herbatę dopić. Wmawiała, że to przejściowe. Wieczorem poddała mnie kolejnej (przymusowej) próbie. Następna filiżanka i znowu to samo.

     Na każdy dzień wspólnego tygodnia mieliśmy coś zaplanowane. W pierwszy wieczór - seans filmowy.
     Padło na "Bridget Jones 2: W pogoni za rozumem ". Rozumu jednak nie znaleźliśmy.
Ola zaproponowała, że przyrządzi dla nas drinki z Malibu i sokiem porzeczkowym. Przepis znaleziony w internecie, podobno dobry, jeszcze nie testowany.
Dzięki Bogu w lodówce było wino. Białe i czerwone.
W ramach oszczędności Ola zastąpiła Malibu likierem kokosowym.
Po nalaniu soku do szklanki z alkoholem, trunek się zważył i zmienił w mało przyjemną dla oka galaretowaną zawiesinę.
      Film też miał być fajny, ale najfajniejszy się zrobił, gdy zobaczyliśmy napisy końcowe.
Z Olą nigdy nam nie brakowało tematów do rozmów. Od poważanych po ironiczne wygłupy.
Zaczęliśmy robić sobie setki idiotycznych selfie i filmików. Nadęte usta (teraz takie modne), głupie miny, buziaki. Gdyby ktoś to zobaczył, kazał by nam skorzystać z rady psychiatry. Być może, ale dla nas to była norma.
Ja- Olu, nie uważasz, że przesadzamy?-
Ola- Dlaczego?- zapytała słodkim głosem.
Ja- No wiesz- zawahałem się, wywracając oczami- Jesteśmy po trzydziestce, większość ludzi w naszym wieku spłaca kredytu mieszkaniowe, a my siedzimy i robimy zdjęcia naszym nozdrzom.
Ola- No i co? Uważasz, że to coś złego? Masz przecież mieszkanie - powiedziała dopijając lampkę wina.
Ja- No mam, ale nie mam kredytu- zaśmiałem się- Wiesz jak to jest, powinienem wybierać zasłony do okien, myśleć nad nowym kolorem ścian w sypialni, a ty o tym co przyrządzić na jutrzejszy obiad, bo po zupę biegamy do twojej Mamy.
Ola- Pierdol się, Oski.
Ja- Twoja kuchenka jest zawalona słoikami z herbatą.
Ola- W chuju to mam- przywaliła mi pięścią w brzuch.
Ja- Chyba w piździe - poprawiłem ją, próbując się nieudolnie bronić.
Ola- W żadnej piździe! Ja mam mentalnego chuja! Zapamiętaj to wreszcie!
Ja- Tak, tak wiem kurwa! Prawdziwie afrykański big cock!



piątek, 9 marca 2018

Książki LGBT

Pociąg do niewłaściwych ludzi*

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
Tamte dni, tamte noce- Call Me By Your Name- Andre Aciman Nastrojowa i budząca dreszcz erotycznej ekscytacji opowieść o uczuciu nie do końca niemożliwym i nie do końca zakazanym, choć w taki sposób jest ono z góry przedstawione. Tak naprawdę nic nie stało na przeszkodzie, by trwało ... a jednak trwać nie mogło. Na skutek ... no własnie czego ? Podjętych decyzji i własnych wyborów ? Pytanie o sens rozstania bohaterów odgrywa tu drugorzędną rolę. Chwilowość tego związku jest od początku wiadoma choćby z uwagi na formę powieści - gorące lato jest wspomnieniem bohatera opowiadającego swoją historię z młodości. W książkach czy filmach LGBT często spotykamy się, że bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko ze swoimi uczuciami, ale również z brakiem akceptacji na przykład rodziny. Przez co na główny plan wchodzi temat akceptacji osób homoseksualnych czy tez jej braku. "Tamte dni, tamte noce" to opowieść o miłości dwojga ludzi. Przepięknie pokazuje ona, że miłość nie musi być zrealizowana, spełniona, zdobyta. Przyschnięta na wieki. Może zaistnieć i trwać tylko tyle, na ile się jej pozwoli i to wcale nie oznacza, że przestaje być ważna czy szczera. Bez znaczenia czy homo czy hetero. Skoro dobre związki nie są wieczne to dlaczego miłość miałaby być? To byłby banał. Wszystko ma swój czas. Kres nie unieważnia, nie odbiera znaczenia uczuciom i relacjom, podobnie jak śmierć nie unieważnia i nie spłyca czyjegoś życia i jego dorobku.
Uczucia gdy trwają, są wszystkim. Są czymś najlepszym czym mogły się stać. Fabuła z pozoru nieoryginalna, klimat powieści i jej leniwy urok - zupełnie przeciwnie. "(...) od tej chwili, pomyślałem...Jak nigdy wcześniej w życiu miałem dojmujące poczucie, że dotarłem do czegoś niezwykle cennego, że chcę to mieć na zawsze, być sobą (...) nikim innym, tylko sobą, w każdym dreszczu, przebiegające po moich ramionach, znajdować coś zupełnie obcego, a przecież znajomego, tak jak by to wszystko całe życie we mnie tkwiło, ale gdzieś się zawieruszyłem i teraz on pomógł mi to odnaleźć. " Jim w lustrze- Inger Edelfeldt Wiele recenzji tej książki zaczyna się od słów, że Jim to nie do końca normalny chłopak. Otóż każdy z nas jest inny. Przynależymy do innych grup społecznych. Jedni lubią imprezy, szerokie grono ludzi, nowoczesną muzykę itd. inni zwyczajnie nie. Cenią sobie swój spokój, czy też wynika to z faktu, że mają problemy z nawiązywaniem kontaktów. Przyczyny mogą być różne od braku samoakceptacji, poprzez pochodzenie (np. małomiasteczkowość) inny gust muzyczny czy w końcu orientacja seksualna. Młody Jim tak naprawdę musi uporać się z większością wymienionych przeze mnie problemów. "Jim w lustrze" to mądra i poruszająca opowieść o dojrzewaniu, która już od pierwszych słów wciąga czytelnika. Ale to również opowieść o sile i walce ze światem. Na naszych oczach dorasta chłopiec, który nie ma większych problemów z akceptacja swojej homoseksualności (chociaż próbuje z tym walczyć i być taki jak większość jego kolegów) tak jego rodzina nie do końca może się w tym odnaleźć. Ciekawostką jest również, że każdy nowy rozdział zaczyna się od słów jego Matki. Kilka zdań, myśli z perspektywy kobiety, która przygląda się zmianom jakie zachodzą u jej syna. Smutna informacja dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po tą książkę jest fakt, że jest już niedostępna w sprzedaży. Aczkolwiek polecam by przejrzeć wszelkiego rodzaju sprzedaże internetowe. "Oczywiście bałem się strasznie, że stracę swoich rodziców, ale dziwnym sposobem o wiele bardziej bałem się tego, że stracę sam siebie." W jednej osobie - John Irving Według mnie jest to bardzo dobrze napisana książka. Czyta się bardzo przyjemnie, aczkolwiek opowieść bywa czasem ciężka do przyswojenia, przynajmniej dla mnie. Książka jest opowiadana z perspektywy głównego bohatera, Billa To jest tak jakbyśmy siedzieli w jednym pokoju z Billem i słuchali jego zwierzeń, opowieści, tego co go spotkało. A więc nasz "przyjaciel" Bill opowiada nam historię swojego życia. Od czasu gdy dorastał i powoli uświadamiał sobie swoją seksualność poprzez pierwsze doświadczenia i związki. To opowieść o tym jak być gejem w latach 50-tych, o borykaniem się z problemami ówczesnego społeczeństwa. To intymna i czasem bardzo bezpośrednia historia o tym, że warto podążać swoją ścieżką, o cenie jaką trzeba zapłacić za bycie i życie według swojego pomysłu. Pożądanie, namiętność, seks, AIDS, Transseksualizm, biseksualizm, znajdziemy tam wszystko od romantyzmu, zakochania, miłości i fantazji, poprzez fetysze aż do ... szarości życia. Jest to druga książka jaką przeczytałem, która wywarła na mnie ogromne wrażenie (Pierwsza to MAŁE ŻYCIE). John Irving nie bawi się, ubieranie życia w piękne metafory. Czasem wręcz zniesmaczyć czytelnika. "-Czasem odczuwam pociąg do niewłaściwych ludzi. -Ależ nie ma czegoś takiego jak pociąg do "niewłaściwych" ludzi. Niemożna się zmusić, aby go mieć lub nie"
***
Moi drodzy jakiś czas temu wspominałem o dziewczynie, która napisała do mnie z prośbą o odpowiedź na kilka pytań, które miały by jej pomóc w napisaniu książki o tematyce LGBT. Ola, bo tak ma na imię owa dziewczyna ( Jak poznałem Olę) jakiś czas temu zakończyła pracę nad książką i z powodzeniem dostała propozycję wydania. Książka prawdopodobnie ukaże się w drugiej połowie tego roku. Miałem przyjemność poznać prawie całość tej książki, gdyż Ola podczas pracy nad tekstem wysyłała mi jej fragmenty. Chciałbym Wam tylko powiedzieć, że jak dla mnie szykuje się premiera roku. Ola, z którą przez ten czas zdążyłem się zaprzyjaźnić ( jesteśmy w codziennym kontakcie) postanowiła złamać stereotypy o gejach, a przede wszystkim nadać książce sens jak i przesłanie. Dzięki czemu książka nie jest ukierunkowana tylko i wyłącznie na odbiorców LGBT. Nie mogę zdradzić więcej szczegółów, aczkolwiek będę Was informował na bieżąco. Zobacz też : MAŁE ŻYCIA *Pociąg do niewłaściwych ludzi- tekst pochodzi z książki W jednej osobie - John Irving

sobota, 24 lutego 2018

Pragnienie

Nie pytaj mnie

pragnienie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


Wszyscy od siebie oczekują bliskości cielesnej.
Chcą oddać i wziąć ciało.
Pożądanie.
Chcą dotykać, chcą patrzeć, chcą całować i pieścić.
A ile z tych osób, chce tej więzi naprawdę ?

Chciałbym, żeby ktoś mnie przytulił.
Przytulił moje ciało.
Przytulił tak mocno, by dotknąć mojej duszy,
o nic nie pytając.


środa, 14 lutego 2018

Miłość to też złamane serca

Przeznaczenie

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Bo widzisz, tu są tacy, którzy się kochają i muszą się spotkać, żeby się ominąć. "

ks. Jan Twardowski



   Od dłuższego czasu nie mam kompletnie kontaktu z Marvinem. Po naszym ostatnim spotkaniu, a późniejszej wymianie wiadomości, Marvin milczał. Zorientowałem się, że zablokował mnie na Whats App. Następnie odblokował mnie, napisał wiadomość i wykasował nim zdążyłem przeczytać. Zobaczyłem tylko komunikat usuniętej wiadomości. Ustaliliśmy, że nie będziemy się widywać. Jak napisał "nie chcę Wam przeszkadzać". Informował, że jego związek już nie istnieje, bo on kocha tylko mnie. Marvin dość często mi wspominał, że zostawia swojego chłopaka, że szuka już mieszkania, że jego związek nie ma dla niego sensu.

     Minęło kilka dni gdy znów napisał do mnie, życząc mi dobrej nocy i słodkich snów.
Ja ograniczyłem się tylko do podziękowania, życzenia tego samego. Odpowiedział emotką z uśmiechem a ja już milczałem.

     Nie było mi łatwo, ale decyzje zostały już podjęte. Nie ma sensu wracać do przeszłości, ona nie przyniesie nic nowego.
    Pomyślałem sobie, że to tylko chwilowe zachwianie z jego strony. Po kolejnych dwóch dniach przerwy napisał ponownie.
Nie trudno było się zorientować, że  miotają nim emocję, z którymi sobie nie radzi. Zaproponowałem mu spotkanie, rozmowę. Jakkolwiek to głupio brzmi, pomyślałem sobie, że rozmowa po długiej przerwie może nam pomóc ustawić nasze życie na odpowiedni tor.
Jego odpowiedź przyniosła zrozumienie. Marvin nie jest gotowy na spotkanie ze mną i długo nie będzie.
"Nie wiem jak sobie z tym radzisz i będzie lepiej, jeśli nie powiem ci jak ja sobie z tym radzę. Ty na to nic nie poradzisz. Sam jestem zaskoczony jak mnie to rozdarło, nigdy wcześniej tak się nie czułem. Z tobą było tak pięknie, ty rozpaliłeś całkowicie moje serce. To było zawsze takie prawdziwe gdy byliśmy ze sobą, te momenty gdy się dotykaliśmy, gdy na siebie patrzeliśmy i... nie umiem tego wytłumaczyć ale było magicznie. Nigdy wcześniej tego nie przeżyłem. Otworzyłem się przed tobą i tobie zaufałem, dlatego też to wszystko mnie tak rani. Spodziewałem się, że to tak może się skończyć, ale przysięgam ci nie sądziłem, że tak źle to zniosę. Myślałem że będę silniejszy inaczej nie zaczynałbym tego z tobą, mój przystojniaku-Marvin".
 




niedziela, 4 lutego 2018

Twój chłopak się nie dowie

Czy ze mną jest coś nie tak ?

oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania

      


    W drodze na siłownie, siedząc w zatłoczonym metrze, czytałem JIM IM SPIGEL. W wielkim skrócie, książka opowiada o młodym chłopcu, o dojrzewaniu, przyjaźniach i akceptacji swojej orientacji.

    Gdy tylko dotarłem na miejsce, zobaczyłem z daleka Aarona!
Aaron to nikt szczególny w moim życiu. Człowiek, którego poznałem jakieś osiem miesięcy temu, tylko dlatego, że proponował mi sex.

     Zdarzyło się to wiosną zeszłego roku, chwilę przed tym gdy poznałem Marvina. (link)Byłem na siłowni z Zahirem, a Aaron ćwiczył obok nas. W ogóle bym nie zwrócił na niego uwagi, gdyby nie fakt, że przyglądał mi się bacznie przez cały czas trwania treningu, co nie uszło uwadze mojemu przyjacielowi.
    Spojrzałem na niego przez ramię, on się do mnie uśmiechnął nie spuszczając ze mnie wzroku.
Kilka dni później dostałem wiadomość na Facebooku, krótkie hallo i pytanie co u mnie.
Nie od razu rozpoznałem nadawcę, dopiero po przejrzenie kilku zdjęć z galerii rozpoznałem tego chłopaka z siłowni. Mojego wzrostu brunet, atletyczna budowa ciała, brązowe oczy, zarost na twarzy.
Przywitałem się i od razu zapytałem jak mnie znalazł na Facebooku. Podobno usłyszał moje imię wypowiadane przez Zahira. Nie kontynuowałem rozmowy.

      Następne spotkanie było również przypadkowe, również na siłowni. Podszedł do mnie, przedstawił się i zaczęliśmy luźną rozmowę o ćwiczeniach.
Po treningu, przy którym mi towarzyszył, złożył mi propozycję pójścia do niego do domu.
      Musze przyznać, że w pewien sposób mnie to zaskoczyło, gdyż podczas ćwiczeń, nie było specjalnie podtekstów z jego strony, a tu taki bezpośredni atak. Na moje odmowy reagował wręcz prośbą, że nikt się nie dowie, że jest dyskretny, że chce tylko dziesięć minut....
Nikt nas nie zobaczy, nikt się nie dowie.
Oczywiście odmówiłem i zostawiłem go na parkingu samego. Przez kilka dni dostawałem jeszcze wiadomości od niego, a następnie zablokowałem użytkownika.

     W kolejnych miesiącach już się nie spotkaliśmy, aż do dziś.
Nie mogłem przejść niezauważony przez niego, więc nawet się nie zatrzymując, rzuciłem krótkie cześć i poszedłem przed siebie.
-Cześć-rzekł Aaron- co u ciebie ?
-Wszystko OK, a u ciebie?- cofnąłem się dwa kroki w tył by stanąć bliżej niego.
-Dawno się nie widzieliśmy.
-No trochę czasu minęło - odpowiedziałem od niechcenia.
-Ok, to miłego treningu- rzuciłem nie czekając na jego odpowiedź i poszedłem do szatni.

   Nim zdążyłem się przebrać Aaron stał już przy mnie. Próbował zagadywać, pytał co dziś trenuje, aż w pewnym momencie wyskoczył z tekstem żebyśmy poszli do niego.
-Aaron, wiem czego chcesz, już o tym rozmawialiśmy-odparłem pakując ubrania do szafki.
Kolejny raz nachalnie, choć w zabawny sposób próbował na mówić mnie na szybki seks. Ta sama regułka.
- Mieszkam tu niedaleko, nikt nas nie będzie widział, twój chłopak się nie dowie, to tylko dla zabawy- kontynuował.
- Nie interesuje mnie przygodny seks- odparłem mocny tonem, by dać mu do zrozumienia, że niczego nie wskóra.

     Zabawne w tym wszystkim było to, jak bardzo chłopak starał się namówić mnie bym z nim poszedł. Kiedy zorientował się, że nie ma szans, aczkolwiek nie dlatego, że nie był atrakcyjny, wręcz przeciwnie, ale dlatego, że jestem w związku.
Miałem za sobą półroczną znajomość z Marvinem. Intensywną znajomość polegającą nie tylko na cielesnym zbliżeniu, a głownie na emocjonalnym zaangażowaniu. Nie chciałem powtarzać takich historii, nawet jeśli w grę nie wchodziły uczucia.

     Aaron towarzyszył mi przez cały mój dzień treningowy. Zmienił front. Pozwolił mi się poznać z nieco bardziej koleżeńskiej strony. Mówił o swoich studiach, rodzinie, znajomych. Nie będę ukrywał, że czasem widziałem jego przenikliwy wzrok na moim ciele, szczególnie wtedy gdy on myślał, że nie widzę.
   
- Może więc dasz namówić się na kawę?- zapytał, gdy opuszczaliśmy siłownię.
-Nie dziękuję Aaron, już ci tłumaczyłem.
-Przecież nie chodzi o seks. Możemy usiąść, porozmawiać. Tak na spokojnie, chciałbym cię lepiej poznać.
-Wybacz, ale nie mam czasu.
-Czemu taki jesteś? Zobacz, wtedy się spotkaliśmy, nie chciałeś nic więcej, ok. Dziś widzimy się ponownie. Myślę, że to przeznaczenie.
-Przeznaczenie? -odparłem zaskoczony.
-No tak. Nic nie dzieje się przypadkiem. Nawet to, że po tylu miesiącach spotykamy się znowu- słuchałem go ze zdziwieniem, ale też i z ciekawością. Był nieustępliwy. Czy naprawdę, aż tak bardzo mnie chciał ?
-Mieszkam tu blisko, pięć minut drogi. Dlaczego nie ?
-Aaron, mam faceta, nie interesuje mnie to.
-A ty myślisz, że on jest święty? Nie wiesz co robi gdy tu jesteś. Może mówić jestem w domu, albo z kimś na kawie, a może robić wszystko. Dlaczego nie chcesz spróbować ze mną ? Nie wiesz, czy nie będzie ci lepiej. Skąd możesz wiedzieć czy pomidory z innej półki nie smakują lepiej, od tych które jesz zawsze, jeśli nawet ich nie spróbujesz ? Co ci szkodzi ? Przecież nikomu o tym nie powiem. Możesz z nim być, ale ze mną też możesz się zabawić.
-Chyba lekko przesadzasz- powiedziałem poirytowany.
-No chodź- nie ustępował i zbliżył się do mnie na tyle blisko, że nasze twarze dzieliło tylko kilka  centymetrów.
-Wiem, że chcesz, ale się boisz. Rozumiem. To może być nasza tajemnica.
Pokręciłem ze śmiechem głową.
-Ja idę do siebie, a ty idziesz do domu, do samochodu, czy tam gdzie sobie chcesz.
Złapałem go za ramiona, w akcie desperacji odwróciłem go do siebie tyłem. W  reakcji na ten gest on mruknął przeciągle, spojrzał prowokacyjnie i się roześmiał.
Nie mogłem nie zrobić tego samego. Cóż za wymowność sytuacji! Śmiejąc się jeszcze bardziej uniosłem dłonie w obronnym geście.
-Idę.
Po kilku metrach mimowolnie odwróciłem się, a on stał wciąż w tym samym miejscu z bezradnie rozłożonymi rękoma i z wypisanym na twarzy pytaniem "dlaczego?"
Nawet było mi go żal.

Roześmiałem się sam z siebie.  Kurwa. Czy coś jest ze mną nie tak ?


 

wtorek, 23 stycznia 2018

Gej randki

Coś na wieczór

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Miłość jest jak morze, na każdym brzegu inna"
autor nieznany


     To było ze trzy miesiące temu, kiedy Zahir  (więcej o nim) rozpaczał po tym jak zostawił go facet.
-wyszło na jaw, że mnie zdradzał, rozumiesz? -nie zostawił mi czasu na reakcję.
-umawiał się z kilkoma na raz, rozumiesz? I każdemu brał z połykiem, czy też z finałem w środku. A potem miał seks ze mną- dokończył.
- Skąd o tym wiesz?-zapytałem
-Wszyscy moi znajomi teraz mi to mówią. Ja wiem, że on był jak typowa pasiva-agresiwa - w tym momencie buchnąłem śmiechem, chociaż jeszcze przed kilkoma sekundami na twarzy było współczucie.
-No, mówię Ci. Pasiva-agesiwa, on lubił takie zabawy GANG-BANG i tego typu sprawy.

    A dziś !?
-Poznałem kogoś- powiedział Zahir idąc przez siłownię poruszając ramionami jak zalotka.
-No to opowiadaj-odpowiedziałem
-Jest w połowie Polakiem a w połowie Włochem.
-To musi być przystojny!- przerwałem mu.
- 22 cm, rozumiesz? Sam mierzyłem- i w tym momencie pokazywał jakby na swoim przykładzie, nie przejmując się, że ludzie są dookoła. A wcześniej zwrócił mi uwagę, gdy dość głośno powiedziałem "blow job"- jego penis ma 22 cm- powtarzał podekscytowany.
-Ale wiesz- kontynuował z mniejszym entuzjazmem- nie podoba mi się z twarzy. Ja lubię takich jak ty -zaczerwieniłem się - a po drugie, on jest już zakochany. po dwóch tygodniach, a ja potrzebuję więcej czasu.


     Na początku stycznia spotkałem się z moim znajomym Simonem. Poznaliśmy się, przed trzema laty na urodzinach mojego kolegi, z którym chodziłem na kurs językowy.
Od razu wpadliśmy sobie w oko. Mojego wzrostu blondyn, postawnej postury. Poza walorami wizualnymi wyróżniał się sarkastycznym poczuciem humoru. Zamiast spędzać czas z jubilatem, cały wieczór przesiedziałem z nim w kuchni, jedząc arbuza. Następnie spotkaliśmy się dwa razy i kontakt się urwał.
Umówiliśmy się w centrum na lampkę wina, by odnowić kontakt.
Troszkę się stresowałem, bo od pierwszego naszego spotkania coś jakby między nami zaiskrzyło.
Było to widać w każdym jego spojrzeniu i słowie.
Przywitaliśmy się mocnym objęciem. Z twarzy Simona nie znikał uśmiech.
Poszliśmy do popularnej knajpy w centrum. Chociaż ja osobiście jeszcze tam nie byłem.
Usiedliśmy przy stoliku i zamówiłem  dla siebie lampkę białego wytrawnego wina, Simon również, plus sałatkę.
-A dla pana? - zwróciła się do mnie kelnerka.
-Nie dziękuję, nie będę nic jadł.
-Jeśli Panowie macie zaplanowane coś na później, to proponuję coś zjeść, gdyż, samo wino może Pana upoić i przeszkodzić w planach- z uśmiechem na twarzy oczekiwała na moją decyzję.
Simon spojrzał na mnie, zaczerwieniony, ja zmieszany odpowiedziałem, że dziękuję i zostanę przy winie.
-Masakra- powiedział Simon
-Czy to jest gej restauracja ?-z uśmiechem na twarzy rozejrzałem się dookoła, stwierdzając, że za nami siedzi para gejów a w rogu trzy dziewczyny. Wyglądały na lesbijki. (pomijając kelnera, który na 100% jest gejem).




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...