Translate

Poznajmy się :)

sobota, 6 stycznia 2018

W cieniu życia

Coś (nie)optymistycznego




Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   



    Straciłem ochotę na wszystko. Nie chce mi się śmiać. Zamknąłem się w sobie. Nie mam ochoty wstawać rano z łóżka. Najchętniej przespałbym też cały dzień. Sen wydaje mi się stabilniejszy. Nic mi się nie chce. Wszystko mi zobojętniało. Jakby nic nie potrafiło wywołać u mnie uczucia zadowolenia.
     Natomiast z drugiej strony, to nieprawda. Czasem się śmieje, czasem bardzo głośno. Jakbym nieświadomie zapomniał o tym, co jest wewnątrz mnie. O tym jak pogrążyłem się w cieniu.
Czasem potrafię cieszyć się chwilą, degustować ją. Degustuje się smakiem zielonej herbaty, degustuję się książką. Każdym słowem, każdym zdaniem w powieści. Potrafię... ale nie zawsze.

    Czuję się przygaszony, bez apetytu, bez ochoty na cokolwiek.  Jeden z cytatów  P. Coelho, że w tym ciele żył kiedyś człowiek przyległo do mnie niczym druga skóra.
   Z drugiej zaś strony wiem, że to nieprawda. Nigdy nie lubiłem poddawać się melancholii i wiem, że tylko przejściowe.
Jednakże w czymś się pogubiłem.

     Podczas ostatniego pobytu w Polsce, w moim domu rodzinnym, na jednym z wieczornych spotkań, gdzie przy stole zastawionym jedzeniem i piciem siedziała cała moja rodzina, ja wygłosiłem przemowę. Coś w rodzaju toastu za chwilę obecną, za radości posiadania siebie nawzajem. Wszyscy bili mi brawa. Mój starszy brat dodał, że jak zawsze celnie dobrałem słowa.
Było mi miło, ale też smutno. Nie pamiętam już moich słów. Wypowiadałem je w jakimś dziwnym natchnieniu.
    Te chwile w domu rodzinnym, były jednymi z najpiękniejszych w ostatnim czasie.
Dużo rozmów, szczerych rozmów. Dużo gestów, od tych, którzy nie umieli wyrazić się słowami. Wszystko z jednym przekazem; cieszę się, że jesteś.
Dałem też dużo z siebie, a mam wrażenie, że jeszcze więcej otrzymałem.

   Miewam myśli by ze wszystkim skończyć. Albo myśli ściągnięte z tanich filmów, by zacząć wszystko od początku.
Nie ma początku! Tak się nie da.
"Życie to nie taśma magnetofonowa, którą można cofnąć i nagrać od nowa" (źródło nieznane).
Przeszłość to mój bagaż, nigdzie go nie zostawię. Nikomu go nie oddam. Czy tego chcę, czy nie, będę go nosił zawsze ze sobą. A mój bagaż ostatnio bywa ciężki.

   Mam czasem do siebie żal, o to, że nie miewam wyrzutów sumienia. Czasem próbuję odegrać sam przed sobą scenę, że żałuje swych czynów, że jest mi z tym źle. Aczkolwiek po chwili zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę nie robi to na mnie większego wrażenia.
Kto w to uwierzy, jeśli sam siebie przekonać nie daje rady ?!
Mimo wszystko pogubiłem radość dnia. Znów żyję na pół etatu.

   Mam oczekiwania od życia, losu. Bywam oburzony, że mi czegoś brak. A czasem myślę, że mam już wszystko, a nawet zbyt wiele.

    Schowałem się w cieniu i boję się wynurzyć, gdyż okazać się może, że życie ma mi coś do zaoferowania. A ja się tego zwyczajnie boję.
Być może życie chce mnie wziąć za ręce i mocno mną zakręcić. Być może chce oderwać mnie od podłogi.
Życie pokazuje mi barwy, a ja kryję się w swoich szarościach.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...