Translate

Poznajmy się :)

niedziela, 21 sierpnia 2016

Gesty

Kiedyś zabraknie nam czasu

Oskar gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.
   

     Nie pamiętam za bardzo już jak spędziłem wczorajszy dzień, ale całkiem sympatycznie mija mi ostatni dzień weekendu-dziś.


   Postanowiłem skorzystać z wolnego czasu, pomimo zaległych prac jakie wloką się za mną od pewnego czasu, zamierzałem wyjść na spacer do parku i zabrać ze sobą książkę.
   Pogoda dopisała, wietrzeni ale słonecznie. Ubieram sweter, czyszczę skarpetki od kłaków mojego pieska, a za oknem mżawka. To nic pomyślałem, w moim "ulubionym"  parku jest zadaszone miejsce z ławkami, najczęściej przesiadują tam okoliczni menele ale przy tej pogodzie na pewno ich nie spotkam. 
Ubrałem buty, gdy byłem już cztery piętra niżej na chodniku przed blokiem, deszczowe chmury rozwiał wiatr. "W Sierpniu jak w garncu", jak brzmi przysłowie można rzec, czy też "piękna jesień tego lata".
    Nim dotarłem na miejsce zauważyłem, że na kawałku ścieżki, moim ulubionym kawałku ścieżki zaczyna być więcej liści niż na stojących obok drzewach. Idąc wzdłuż, przy każdym podmuchu wiatru spada ich jeszcze więcej, czułem się jak gwiazda filmowa na czerwonym dywanie a z wysokości spadały odrobiny srebrnych papierków.
     Dotarłem na miejsce, usiadłem, pies grzecznie zajął miejsce przy moich nogach i wczytałem się w powieść.
     Książka "Gesty" Ignacego Karpowicza porusza temat związków i relacji rodzinnych.
Syn opuścił dom rodzinny i  wyjechał w poszukiwaniu lepszego życia.
Chce napisać o czymś, chociaż sama książka nie porusza tego tematu to mi się z nim kojarzy.
     Jako nastoletni chłopak gdy byłem już świadomy swej orientacji nie miałem problemów z zaakceptowaniem siebie. Problem innej rangi pojawił się gdy poznałem Biga i wspólnie zamieszkaliśmy.
Wyprowadziłem się z domu rodzinnego a kłamstwo goniło inne kłamstwa o moim życiu.
Wielokrotnie przez lata związku myślałem jak powiedzieć rodzinie o sobie.
Był taki moment myśli jak u bohatera wyżej wymienionej powieści, by unikać kontaktów rodzinnych. Ograniczyć do minimum. 
Telefon raz na jakiś czas, tłumacząc się z braku odwiedzin pracą czy innymi zajęciami.

    Kilka młodych osób napisało do mnie wiadomości, że raczej nie mogą liczyć na wyrozumiałość i akceptacje rodziny w związku z ich homoseksualizmem.
    Ja wiedziałem, że to raczej nie będzie przeszkodą,a obawiałem się samej rozmowy, tłumaczenia tak intymnych spraw.
W głowie utkwiły mi słowa mojej Mamy, gdy  przed poznaniem Biga jeszcze w domu rodzinnym wspólnie oglądając  film pt."Tajemnica Brokeback Mountain" Mama powiedziała "dla mnie to dziwne".
"Dla mnie to dziwne" słowa utkwiły mi w głowie, że właśnie z tego "dziwne" będę musiał się ewentualnie tłumaczyć.
Były też myśli by kompletnie zerwać kontakt, ale to myśli chwile w efekcie strachu. Nie mógłbym tego zrobić-nie chciałbym.
Mijały lata, kontakt z rodziną był stabilny ale rzadki. Wiedziałem i bolał mnie fakt, że wiele tracę tak żyjąc. Bo ileż można zyskać gdy jest się szczerym od początku ?!. Wiele chwil, rodzinnych spotkań ominęło mnie i nie wrócą. 
Mijały lata a ja milczałem.
     Kiedy powiedziałem swojej siostrze o sobie (link), a mój coming out nie zrobił na niej wrażenia ,mi było lżej. Nagle nasze kontakty się ociepliły. Zbliżyliśmy się do siebie, gdyż ona w końcu wiedziała co słychać u jej brata.
     Gdy moja Mama dowiedziała się od siostry, to cały mój świat zmienił się na lepsze.
Nie ma nic wspanialszego jak świadomość, że ma się bliskie osoby przy sobie.
Kilka dni temu rozmawiałem z Mamą na skype, która powiedziała, że chce by moi bracia mnie odwiedzili z żonami i dziećmi,przynajmniej raz, by mogli poznać się z Bigem, byśmy mogli być jak w rodzinie, dodając że rozmawiała z nimi  na mój/na nasz temat i wszystko jest OK.

    Moja historia jest do pozazdroszczenia, wiem, cieszy mnie ten fakt, że spotkało mnie takie szczęście.
Nie każdy je ma, ale uważam, że warto mieć więcej siły w sobie niż ja!, i być sobą, dla siebie i dla rodziny, od samego początku.
    Mój brat zawsze śmiał się z gejów i mówił "pedały", ja również pochodzę z małej miejscowości z jeszcze mniejszej dzielnicy gdzie wszyscy wszystkim zaglądają w okna.
Mam Mamę, która zawsze przejmowała się opinią innych, tzn. nie lubiła plotek ale one ją  bolały jeśli się pojawiły. Co mogą teraz ludzie mówić o mnie ?-kiedy z Bigem byłem w moim domu rodzinnym?
Najwyraźniej mojej rodzinie to nie przeszkadza, więc Ci / Wy, którzy boicie się, może powinniście dać szanse swojej rodzinie?.
    Słyszałem, o różnych zachowaniach rodziców  w stosunku do dzieci homoseksualnych, chociaż by przykład z filmu "Modlitwy za Bobiego",ale chyba każdy z nas zna swoje otoczenie, swoich bliskich myślę, że są osoby, które będą zawsze z nami, wystarczy tylko dać szansę i samemu być wyrozumiałym.

    Kiedy wracałem z parku, myśląc o tym co powyżej przeczytaliście o tym co przeczytałem w książce, że Grześ, bohater powieści zmienił się i zbliżył do rodziny akurat wtedy kiedy już zabrakło czasu,to właśnie  tego samego obawiałem się ja, że kiedyś zabraknie nam czasu.




niedziela, 14 sierpnia 2016

Skupienie

Schronienie

Oskar gej blog, gej w mieście
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania.

     

        Musiałem wyjść z domu. Niekończący się remont sąsiadów z góry, wiercenie w podłodze nawet w niedziele. Przyprawia mnie to o ból głowy. 
Tak mi się przypomniało, że gdy byłem na urlopie i zatracałem się w książce M. Czarneckiego "Otwórz oczy zaraz świt" miałem wiele pomysłów na watki do mojej książki. Minęły jakieś cztery tygodnie a ja nie "stuknąłem" w klawiaturę ani razu.
Teraz pochłania mnie Ignacy Karpowicz, a w zasadzie Grzegorz, bohater powieści "Gesty".
Książkę poleciła mi Atka.
I znowu przypomniało mi się, że na pulpicie komputera mam plik o nazwie "książka".
Dziś ten plik otworzyłem. Przeczytałem tekst i pisałem dalej. Rozbolała mnie głowa, nie mogłem się skupić. Otworzyłem notatnik na blogu by napisać tekst który już od dawna chodzi mi po głowie. Nie mogłem się skupić. Zamknąłem wszystko w pizdu, wziąłem książkę w rękę , psa i wyszedłem do parku.
Wszystkie ławki w parku zajęte. Nie było dla mnie miejsca. Wróciłem do domu.

     Do tej pory czytałem takie książki o bohaterach z  którymi mogłem się w jakiś sposób utożsamić. Jakieś wspólne cechy charakteru, sytuacje, pragnienia czy problemu. Z Grześkiem jest inaczej. Grzesiek jest inny niż ja. 

     Długo oczekiwałem paczki z książkami, a kiedy w końcu dotarły do mnie nie wiedziałem za którą pozycję mam się zabrać.
Alina Wajda "Pytania do życia"
Mitch Albom" Miej trochę wiary"
Anthony de Mello "Przebudzenie"
Eric-Emanuel Schmitt "Oskar i Pani Róża"
James Frey" Milion małych kawałków"
Baptist de Pape "Siła serca"
I wcześniej wspomniana "Gesty".
Miałem głód książkowy, potrzebowałem szybko czegoś dobrego.

"Każdy ma jakieś schronienie w którym może się schronić(...)
Moje schronienie  jest ze szkła. Na szkle etykieta.Na etykiecie informacje: ile lat temu zważono brunatną ciecz(...)
      Moje schronienie to taki punkt  w układzie odniesienia, odniesienia do niczego, w którym nic nie muszę, niczego nie pamiętam(...)." (fr. "Gesty).

    Tak jak Grzesiek potrzebował schronienia tak ja też. Potrzebowałem książki, by zamiast myśleć o moich problemach skupić się na kimś innym. Nie męczyć się myślami, tylko uciec na chwilę od tego co mnie otacza.Uspokoić się, zdystansować.
Jestem ostatnio nerwowy. Niespokojny. Lato mi uciekło, czas minął.
Boli mnie głowa i na nic nie mam ochoty.
Muszę odpocząć by zebrać siły, a nie umiem odpocząć.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...