Translate

Poznajmy się :)

środa, 23 maja 2018

Pierwsze zauroczenia

Perspektywa czasu

ksiązki, fcytaty o zyciu, gej blog, gej opowiadania
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




-Cześć, co tam ?-spytał. Jego głos brzmiał jak żwir zmieniający się w cukier.
     Zaczęłam się zastanawiać, jak zareagować. Wiem, że "co tam?" to po prostu coś, co ludzie mówią, ale trudno na to zareagować. Samo nasuwa się "nic tam", ale nie chciałam powiedzieć, że nic, bo byłoby już po mnie.
Więc powiedziałam.
-Widziałam Cię ostatnio- Każde słowo ciążyło jak kamień spadający na dno jeziora.*


     Korzystając z pięknej pogody i przede wszystkim dnia wolnego postanowiłem pójść na spacer do parku i zabrać ze sobą książkę. Poszedłem do innego parku niż zazwyczaj. Czasem unikając pewnych miejsc, możemy uniknąć pewnych ludzi. Na tym dziś mi bardzo zależało.

    "Kochani dlaczego się poddaliście" to opowieść autorstwa Ava Dellaira. To jedna z prawie dwunastu na mojej półce, która czekała na swoją kolej. Ta książka to typowa młodzieżówka. Czytając pierwsze strony miałem wrażenie, że autorka przesadza z rozterkami głównej bohaterki Laurel. Przez co książka wydawała mi się bardzo banalna. Gdy z każdą stroną brnąłem dalej nagle poczułem się jak bym przeniósł się w czasie. Nie byłem trzydziestodwuletnim facetem leżącym na kocu, ukryty w cieniu drzewa i podjadający solone orzeszki. Byłem sobą, ale jakieś piętnaście lat wcześniej.

     Zupełnie inny niż teraz. Nie chodzi już o fizyczność, o to, że rozrosłem się od podnoszenia sztangi, że pod oczami pojawiają się zmarszczki i to nie te mimiczne. Byłem inny pod tym względem, że nie byłem świadomy swojej seksualności. Swojej homoseksualnej orientacji.
    Po powrocie do domu zajrzałem do swoich pamiętników, które pisałem od 1999 roku. Szczerze mówiąc, moje opisy problemów były bardzo podobne do tych Laurel. Problemy z nawiązywaniem znajomości, pierwsze imprezy, alkohol i zauroczenia.
 
    Każdy w wieku szesnastu lat, już był przynajmniej raz w związku. Mógł pochwalić się pierwszym pocałunkiem itd. Ja niestety nie!. Chociaż swój pierwszy raz (link-mój pierwszy raz) przeżyłem krótko przed osiemnastką z moim kolegą z podwórka. Natomiast dwa lata wcześniej podkochiwałem się w pewnej dziewczynie.
     Miała na imię Asia, była rok młodsza ode mnie. Była szczupła, miała długie brązowe włosy, które sięgały jej do tyłka. Tak jak ja nosiła okulary.
Poznałem ją przypadkiem. Chodziła do tej samej klasy co moja ówczesna przyjaciółka. Asia dostrzegła mnie gdy rozmawiałem z nią rozmawiałem. Koniecznie chciała mnie poznać i tez tak się stało.
 
     Po kilku tygodniach spotkań, zadała mi pytanie czy będziemy ze sobą chodzić, Podobała mi się i to nawet bardzo. Aczkolwiek wolałem jej odmówić. Odmówiłem i jednocześnie byłem na siebie zły. Każda  spotkanie "sam na sam" było dla mnie bardzo krępujące. Nie umiałem odważyć się na żaden gest, żaden pocałunek.

    To był początek grudnia.Wraz z gronem znajomych zorganizowaliśmy kulig. Jeden ze starszych kolegów, który miał prawo jazdy ciągnął nasze sanki.
Gdy zrobiliśmy sobie małą przerwę, niektórzy na papierosa, a jeszcze inni by napić się piwa. Asia zaczęła rzucać we mnie śnieżkami. Typowa zagrywka nastolatków. Nie pozostawałem dłużny, oddawałem jej a potem zacząłem ją gonić. Sytuacja jak z romantycznej komedii, ponieważ dziewczyna upadła na ziemię a ja na nią. Zaczęliśmy się rechotać, nie podnosząc się z ziemi.
Po chwili nasze śmiechu ucichły. Dokoła zrobiło się cicho i byliśmy oddaleni od reszty. Wpatrywaliśmy się w siebie, nasze twarze dzieliły centymetry. Asia zamknęła oczy, a ja ... hmm, no właśnie, ja powinienem ja pocałować. To było oczywiste, że tego ode mnie oczekuje. Zamiast tego, wziąłem odrobinę śniegu do reki i posmarowałem nim jej twarz. Ocknęła się z uśmiechem na twarzy. Ten uśmiech wskazywał raczej na rozczarowanie. Ja również czułem się sobą rozczarowany, aczkolwiek to była bariera, której nie umiem przejść. Wstałem podałem jej rękę i powiedziałem, że powinniśmy już wracać.

(...) Kiedy w końcu zdołałam skupić na nim wzrok, zobaczyłam koszulkę z NIRVANĄ. Idealnie się składało, więc powiedziałam:
-Kocham Kurta.
- Tak ? A którą płytę najbardziej?*

     Ten powyższy fragment rozbawił mnie do łez. Przypomniał mi pewną sytuację. Gdy człowiek chce kogoś lepiej poznać zadaje pytania. Co robisz w wolnym czasie, czy też, jakiej muzyki słuchasz, to standard.
     Podobnie było u mnie i u Asi.
Moja koleżanka wyznała mi, że słucha LINKIN PARK. Lubiła nosić czarne ubrania, bransoletki na rękach i pasek z ćwiekami. Utwory tego zespołu były mi znane, gdyż mój brat ich lubił.
Ja w tamtym czasie (zresztą po dzień dzisiejszy) słuchałem BRITNEY SPEARS.
Ja też lubię Britney odpowiedziała. Serio ? pomyślałem. Zdawałem sobie sprawę, że robi wszystko by mi się przypodobać.  Wszakże ciężko porównać mi wokal Chestera Benningtona we fragmencie "It's true, the way I Feel was promised by your face" z tym jak  Britney Spears śpiewa "Oops, i did again I played with your heart".  Tak czy inaczej dziewczyna starała się, by zdobyć moje serce.
Spotykaliśmy się regularnie kilka razy w tygodniu. Poznałem jej Mamę, która bardzo mnie polubiła.
Bywaliśmy na tych samych imprezach, a mimo wszystko nie widnieliśmy jako para.

     W moich dziennikach często rozpisywałem się na temat uczuć do niej. Byłem zakochany. Myślałem o niej słuchając ballad przy zgaszonym świetle w swoim pokoju. Mimo tego nie potrafiłem zrobić nic. Żadnego pocałunku, dotyku, nic kompletnie. Nie rozumiałem co się ze mną dzieję. Dlaczego innym wychodzi to tak łatwo a mi nie!. Moja ówczesna przyjaciółka miała już kilku chłopaków a ja nikogo. Ten stan opisywałem jako czarną dziurę, z której nie mogłem się wydostać.

     Z perspektywy czasu, te wszystkie moje zapiski wywołują uśmiech na twarzy a nawet śmiech. Cóż mogłem wtedy zrobić?  Nie wiedziałem, że dziewczyny to nie mój kierunek. Stąd też moja nieśmiałość w stosunku do nich, czy może byłem zwyczajnie niedojrzały ?

     Na koniec powrócę jeszcze do książki "Kochani dlaczego się poddaliście?". Jak wspomniałem na wstępie to pozycja raczej dla młodzieży. Jest tu mowa o dorastaniu,o śmierci, o odkrywaniu samego siebie, o miłości, o samotności i całym cierpieniu z tym związanym.
Wszystkim tym którzy chcieliby powrócić na chwilę do swojego nastoletniego skomplikowanego życia polecam tę książkę !


wtorek, 1 maja 2018

Nie jestem już gejem!

Powrót do normalności

   
Oskar gej w mieście, gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




      Tak moi drodzy! Chciałbym Was przeprosić i tym samym opowiedzieć o mojej przemianie.
Przemianie z rozkapryszonego niedojrzałego geja w normalnego, zdrowego heteroseksualistę!
     Porzucam moje dotychczasowe, niegodne życie. Rozstaję się z Bigem po dziesięciu latach.
Teram będę miał żonę, a jak mi stanie, to i dzieci. Mama chyba się ucieszy.

     Ostatnio w mediach zawrzało z powodu książki/ audiobooku Doktora Gerad J.M van den Aardweg pt. "POWRÓT DO NORMALNOŚCI". Zanim autor pokaże nam ową drogę do normalności, omawia istnienie, przyczyny powstania homoseksualizmu.

      "Seksualna atmosfera w domu- obecność magazynów pornograficznych czy filmów o tematyce homoseksualnej- może wzmocnić niepewne homoseksualne pragnienia. Niektórzy homoseksualiści z całą pewnością byliby heteroseksualni, gdyby w krytycznym okresie niestabilnego emocjonalnie okresu dojrzewania nie wzbudzono u nich fantazji. Pewnie po cichu wyrośliby z tego powierzchownie erotycznego zachwytu kolegami i idolami tej samej płci."*

      Takich "smaczków" jest więcej. Doktor Gerard J.M van den Aardweg usiłuje udowodnić, że homoseksualizm ma mocne ugruntowanie w wychowywaniu dzieci. Twierdzi, że to wina więzi emocjonalnych z rodzicami. Zależność i zbyt mocne przywiązanie do matki i oczywiście lęk czy przynajmniej obojętność w stosunku do ojca, są efektami zachowań homoseksualnych.
Takie dziecko, chłopiec czy dziewczynka wyrasta na ignoranta, który nie umie odnaleźć się w życiu.
Taka osoba ma kompleks wyższości, czy też odwrotnie; niższości. Według autora buntowniczość, wrogość wobec innych, oraz cynizm są typowe dla homoseksualistów.

      "Takie postawy mogą wywodzić się ze szczególnej uwagi, jaką obdarzał nas rodzic, u homoseksualistów zazwyczaj rodzic przeciwnej płci. Ulubiony synek mamusi ma szanse rozwinąć poczucie wyższości, tak samo jak dziewczynka, na którą spływa szczególna uwaga i uwielbienie ojca"*

      Skłamałbym, gdybym powiedział, że przeczytałem książkę od początku do końca! Nie, nie zrobiłem tego, nawet jej nie kupiłem. Zapoznałem się z jej zawartością w internecie.
Starałem się być obiektywny, aczkolwiek, kiedy ktoś usiłuje wmówić mi, że moja orientacja seksualna to wynik wychowania przez rodziców, czy otoczenia, to jak mogę potraktować to poważnie?
Miałem dobry kontakt zarówno z Mamą jak i Tatą. Więc jak to jest ?
      Oprócz tego autor próbuje uświadomić nam, że homoseksualna osoba to niedojrzały emocjonalnie człowiek. Jesteśmy arogantami z poczuciem niższości, bądź wyższości. W zasadzie to ów Pan doktor nie mógł się zdecydować. Wspomniał też, że nie czujemy się na równi z innymi homoseksualistami.

      "W połączeniu z poczuciem niższości arogancja powoduje, że homoseksualista jest szczególnie podatny na krytykę i łatwo go obrazić. Kobiety i mężczyźni z kompleksami homoseksualnymi, którzy uznali swoje pragnienia za "naturalne" często poddają się impulsowi, by przypisywać swoje poczucie inności byciu lepszym. (...) Są próżni, narcystyczni w zachowaniu i ubiorze. Niektórym daleko do megalomani. (...) tak naprawdę są tylko godnymi litości dziećmi pozbawionymi mądrości"*
      Osoby homoseksualne oprócz tego, że nie akceptują siebie, czują wstręt do męskości czy kobiecości. Denerwuje nas również idea małżeństwa damsko- męskiego. Jakoby obraz rodziny był poza naszym wyobrażeniem i zrozumieniem. Natomiast tęczowe rodziny budujemy na pokaz.

      "Homoseksualny mężczyzna, który wspólnie ze swoim przyjacielem zaadoptował córkę, wyznał później, że zrobił to na pokaz "jakby ona była modnym psem, wszyscy na nas patrzyli, kiedy obnosząc się ze swoim homoseksualizmem wchodziliśmy z nią do pokoju". Lesbijskie pary, który pragną dziecka, mają również samolubne zamiary. "Bawią się w rodzinę". (...) W niektórych przypadkach częściowo świadomie chcą odgrywać lesbijskie praktyki zaadoptowaną dziewczynką".

      Tekstów takich lub podobnych w tej książce jest mnóstwo. Homoseksualiści stoją też na równi z pedofilami.
      "Na szczęście" z pomocą przychodzi nam Doktor Gerard J.M van den Aardweg, który twierdzi, że z pomocą silnej woli możemy się wyleczyć.

      "Bez mocnego postanowienia "dobrej woli", żadna zmiana nie jest możliwa. Z nią, w większości przypadków, poprawa jest pewna, a w niektórych możliwe jest nawet wyleczenie- głęboka wewnętrzna przemiana neurotycznej osobowości i korzystne odwrócenie zainteresowań seksualnych"*

      "Jeśli chodzi o efektywność metod psychoterapii w leczeniu homoseksualizmu, można porównać te sytuację do próby oduczenia dialektu, którym ktoś mówił od dzieciństwa- to też jest możliwe- lub do metody rzucenia palenia" może ci się udać, pod warunkiem, że walczysz z nałogiem. Mówię "walczysz", bo nie ma co oczekiwać cudów. Tak samo nie ma sposobu, by pokonać homoseksualny kompleks, pozostając wygodnie biernym".*

      Tyle o samym homoseksualizmie i jego powstaniu. Jeśli już uświadomimy sobie postawę osób z kompleksami homoseksualnymi oraz tego jak bardzo jesteśmy narcystyczni, egoistyczni, to dzięki książce "POWRÓT DO NORMALNOŚCI" mamy możliwość powrotu na właściwą drogę.
      Podane są sposoby leczenia, wsparcia, odejścia od niewłaściwych zachowań.
Otóż potrzebny jest nam terapeuta. Ale !... nie każdy terapeuta jest kompetentny!
Terapeutą musi być ktoś, kto twardo stąpa po ziemi. Musi być zdrowy moralnie.

      "Musi niewątpliwie posiąść pewną wiedzę na temat kondycji homoseksualisty, i proponuję mu tę książkę, by poszerzył swoje horyzonty. Nie jest jednak wskazane, by czytać zbyt dużo na ten temat, gdyż znaczna część literatury dezorientuje czytelnika".*

     Tak czy inaczej nasz nauczyciel czy tez terapeuta powinien posiadać jak najwięcej cech męskich!
Skuteczny, twardy, nie uległy, prawdziwy mężczyzna. Kobieta, według naszego doktora, jest zbyt uczuciowa i mogłaby pomóc osobom homoseksualnym, ale tylko na poziomie rozwoju dziecięcego. Natomiast taki samiec alfa jest idealny do pracy z dorosłymi.

     "POWRÓT DO NORMALNOŚCI" oferuje nam absurd za absurdem, a stereotyp goni kolejny stereotyp!
Do tematu starałem się podejść poważnie. Jestem otwarty na rozmowy, wymianę opinii, popartych konstruktywnymi argumentami. W tej książce tego zabrakło. Doktor psychologii (serio? a nie stomatologii?) miesza się sam w swoich opiniach i poglądach. Powiela głupoty. Ewidentnie gubi się w swoich radach i spostrzeżeniach. W takiej sytuacji zadaję sobie pytanie: kto potrzebuje pomocy ?

     Gerard J.M van den Aardweg (ur 1936) to holenderski psycholog i psychoterapeuta. Znany jest z publikacji na temat homoseksualizmu, który według niego jest chorobą uleczalną. Jest również wykładowcą na uniwersytecie m.in. w USA czy Brazylii. Tematyka jego wykładów jest homoseksualizm.**

      Chciałbym dodać jeszcze coś od siebie.
Po przeczytaniu fragmentów tej książki przyszła mi na myśl jedna rzecz. Jestem trzydziestodwuletnim facetem. Samodzielny, w dziesięcioletnim związku. Żyję w równowadze z samym sobą. Wiem kim jestem i  nie czuję się ani lepszy, ani gorszy od innych.

     Ktoś kto zna mój blog wie, że staram się prócz rozrywki przekazywać dobre wartości.
Piszę o tym, że każdy jest wartościowy. Staram się uświadamiać ludzi w tym, że nie ma gorszych pod  względem  orientacji seksualnej czy pochodzenia. Zdaję sobie sprawę jak wielu młodych ludzi nie radzi sobie ze sobą. Z tym kim są i jacy są!
Jak bardzo wielu ludzi jest zagubionych w tym co czują a co mówią im inni. Jak wielu ludzi jest skazanych na stereotypowe zachowania otoczenia, kompletny brak wsparcia i zrozumienia.

       Ta książka obudziła we mnie lęk. Myślę sobie, Boże co może się stać jeśli trafi w ręce właśnie takiej osoby. Jaką krzywdę może wyrządzić...









*Fragmenty książki POWRÓT DO NORMALNOŚCI Gerarda J.M von den Aardweg
**Źródło WIKIPEDIA.PL

piątek, 13 kwietnia 2018

Gesty przyjaźni

Wymiana grzecznościowych uśmiechów

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



-Patrz na godzinie 12-stej, śmierdzi mi na geja- powiedział Simon (więcej o Simonie-link) gdy biegaliśmy na bieżni.
-Bo to jest gej- odwróciłem się w stronę przyjaciela- Znam go- dodałem po chwili.
-Tak?
-Tak, to Marvin- Spojrzałem przed siebie. Marvin w towarzystwie przyjaciółki również biegał na bieżni.(więcej o Marvinie-link)
-To ja już rozumiem dlaczego tak patrzył, gdy przechodził obok nas.
    Nic nie odpowiedziałem. W milczeniu kontynuowałem trening.
Marvin zszedł z bieżni, poszedł w róg sali,  usiadł na ławce. Jego koleżanka jeszcze trenowała.
-Simon- przerwałem milczenie- podejdę do niego się przywitać- powiedziałem. Czułem się winny. Zorientowałem się, że mój widok w towarzystwie muskularnego blondyna jakim jest Simon mógł go zaboleć. Marvin nie znał kontekstu naszej znajomości, nie musiał znać, a jednak czułem się zobowiązany do załagodzenia sytuacji. Sytuacji, która była nielogiczna. Nic nas już nie łączy, nie było potrzeby się tłumaczyć. A jednak czułem się niekomfortowo. On też.

-Cześć! - powiedziałem podchodząc do niego. Udawał, że mnie nie dostrzega ... ale w końcu musiał dostrzec.
-Cześć! - odpowiedział zmieszanym głosem i wyciągnął rękę na powitanie.
Udałem, że nie widzę tej reki, nigdy się tak nie witaliśmy. Podszedłem bliżej i przytuliłem go tak, jak to zawsze mieliśmy w zwyczaju.
      Kilka luźnych pytań o trening i o to jak mija mu dzień.
Chłopak wyglądał na bardzo zdenerwowanego. Najpierw z dłonie wypadł mu ręcznik. Zaczął się jąkać, a następnie kolejno gubił kluczyki i bidon. Krępująca rozmowa zakończyła się zaraz, gdy przyszła jego przyjaciółka. Przedstawił nas sobie, krępujące milczenia, wymiana grzecznościowych uśmiechów, życzyłem im miłego dnia.

    Od odkąd spotkaliśmy się po latach, z Simonem utrzymujemy stały codzienny kontakt.
Spotykamy się na kawę, a ostatnio zaczęliśmy razem trenować.
Simon jest 35 letnim singlem. Jego ostatni związek zakończył się prawie trzy lata temu.
Jak się okazało, jego ex jest moim dobrym znajomym.
   Zanim zrodziła się między nami przyjaźń. Simon wyznał mi, że mu się podobam i od naszego ostatniego spotkania, myśli o mnie codziennie.
      Nie będę ukrywał, że tego nie widziałem, ale przed nim udawałem, że jednak nie widzę.
Do czasu.  Pewnego wieczoru zostawił mi długo wiadomość na WhatsApp. Wiadomość klarowała wszystko. Wyznał mi, że się we mnie zakochał. Wspomniał również, że dawno nie miał takich uczuć wobec innych osób. Tak intensywnych, które zmieniły jego myślenie i dały nadzieję, że ma szansę na miłość. Szansę, którą stracił po tym jak zostawił go jego facet.
Nie mogłem dłużej udawać i musiałem coś z tym zrobić.
Nauczony doświadczeniem z Marvinem postanowiłem raz i konkretnie wyjasnić sprawę.
    Mam wrażenie, że Simon jest moją bratnią duszą. Świetnie się rozumiemy, zawsze miło spędzamy ze sobą czas. Ufam mu. A chwile w których nikt z nas nie ma nic do powiedzenia nie są krępujące.
Identycznie mam z Olą. Podobny żart, podobne podejście do życia, podobna wrażliwość. Podobnie miałem też z Marvinem, niestety poszliśmy o krok dalej. Gdyby nie nasz romans, moglibyśmy być dobrymi przyjaciółmi. Dziś nie jest już to możliwe.
Powiedziałem Simonowi, że stał się dla mnie ważną osobą, stąd też nie chciałbym go stracić.



środa, 21 marca 2018

Mentalny big cock

Stringi i biustonosz

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



Ela- Nie będzie ci przeszkadzać jak dziś wieczorem wyjdę z nim na randkę ? (ten ktoś to typ, który miał być tylko dla rozrywki, by Ela mogła rozluźnić się i w pełnym relaksie spędzić ostatnie dni w Niemczech).
Ja- Rób jak uważasz- odpowiedziałem, chociaż było już dla mnie oczywiste, że te spotkania znaczą dla Eli więcej niż tylko rozrywka.
Ela- Ma za dwie godziny przyjechać po mnie, jest w drodze. Pójdziemy do restauracji i do hotelu. Musisz pomóc mi się ubrać w coś seksownego. Mam ze sobą tą bieliznę, którą ostatnio kupiłam, jeszcze jej nie miałam na sobie. Założę to!- krzyknęła i zniknęła za drzwiami pokoju gościnnego.
         Po kilku minutach wparowała do salonu mając na sobie koronkowe stringi i biustonosz. Zrobiła obrót na pięcie, oparła dłonie na biodrach i zapytała z uśmiechem na twarzy - I jak ?
Wstałem z wrażenia, odstawiłem kubek z herbatą na stoliku i wykrztusiłem z siebie tylko - Wyglądasz zajebiście!
Ela- O to mi chodziło! Stanął Ci ? - nie czekając na moją odpowiedź, ponownie zamknęła się w pokoju. Kilka minut później zrobiła podobne przedstawienie z tym, że była ubrana w "małą czarną" i szpilki.
Wyglądała naprawdę zjawiskowo. Po zrobieniu makijażu wróciła do mnie i siedząc na kanapie oglądaliśmy dalej serial, czekając aż facet zadzwoni i odbierze ją spod domu.

       Każdy z odcinków SEX W WIELKIM MIEŚCIE  trwa niespełna czterdzieści minut. Od jej wymiany "sms" zdążyliśmy obejrzeć cztery odcinki. Ela zaczęła się niepokoić, gdyż koleś się nie meldował.
Próbowała do niego zadzwonić dwa razy. Nie odbierał, za trzecim podejściem jego telefon był wyłączony.
      Szczerze mówiąc byłem pewien, że nie przyjedzie w ogóle. Ela sprawiała wrażenie na zmianę zawiedzionej i wkurzonej jego zachowaniem. Po trzech godzinach oczekiwań na przybycie "księcia z bajki", dziewczyna podniosła się z kanapy poprawiła sukienkę i oznajmiła, że wychodzimy na miasto.
Ela- Wkurwia mnie już to! Idziemy coś zjeść. Najwyżej odbierze mnie z centrum.
Założyła płaszcz, i przy drzwiach czekała aż ja domowy outfit zamienię na coś bardziej wyjściowego.
       Wybraliśmy się do Vapiano, to nasza ulubiona włoska restauracja. Jedzenie jest pyszne i do tego przygotowywane na oczach gości.
Ela przez całą drogę do restauracji jak i podczas posiłku spoglądała na telefon wyczekując wiadomości, których niestety nie otrzymywała.
To było dość przykre widzieć ją w takim stanie. Zakochała się w nim, chciała spędzić z nim ten wieczór. Przygotowała się zakładając najlepsze ubrania by mu się przypodobać, a on ? On wyraził chęć spotkania, a następnie zamilkł.
Ela- Co o tym myślisz?
Ja- Sorry, ale to dziwnie wygląda. Jeśli mam być szczery, to uratowałoby go już tylko wypadek. Takie milczenie nie jest w porządku. Zawsze mógł napisać, odwołać, a nie robić cyrk!
Ela- Może nie ma zasięgu, albo musiał coś załatwić po drodze- wyczuwałem nadzieję w jej głosie. Chęć znalezienia czegoś co mogłoby go usprawiedliwić.
Gdy po kolejnych godzinach spędzonych w mieście wróciliśmy do domu, było oczywiste, że nie ma żadnego księcia, nie ma karety, nie ma konia, nie ma seksu, nie ma nic. Big był już w domu, kręcił się w kuchni.

Ela- Ja pierdole! Jestem wkurwiona, chuj jeden- rzuciła płaszcz na fotel, a sama bez sił opadła na kanapę.
Wyglądała mizernie.  Głowa odchylona do tyłu ręce, wzdłuż tułowia, nogi rozkraczone.
Ela- Miałam ochotę na seks. Miałam po prostu ochotę na seks. Fajny facet, chciałam przeżyć ostatnią przygodę w tym kraju. Zobacz jak ja siedzę- wskazała dłońmi na swój rozkrok- Nie wypada tak kobiecie siedzieć, szczególnie gdy ma się spódniczkę przed kolana. A ja tak siedzę, bo potrzebuję faceta. Jestem totalnie najarana. Już gorzej być nie może- mówiła ironicznym głosem.
Ja- Elu, może być gorzej.
Ela- To znaczy? -spojrzała na mnie pytająco.
Ja- Masz ochotę na seks, masz ochotę na zabawę a spędzisz noc w domu z dwoma facetami, gejami - dodałem ze współczującym uśmiechem.

***
Robert- Siema byczku- przywitał mnie otwartymi ramionami przyjaciel.
Ja- No to opowiadaj jak było na urlopie.
        Robert spędził dwa tygodnie w Egipcie, co oznaczało dla niego nie tylko korzystanie z gorącego słońca, ale również zmiany ustawień lokalizacji GAY ROMEO.
Robert- Oskar, spotkałem się z takim zajebistym typem.
Ja- To ten, którego mi zdjęcie mi wysłałeś ?- pokazałem mu na moim telefonie.
Robert- Tak to ten. Mówię ci, zajebisty konkretny samiec - Facet wyglądał naprawdę dobrze. Postawny, barczysty, krótko przystrzyżone włosy i miał łobuzerskie spojrzenie. Widać, że dominator, a Robert takich lubi.
Ja- Opowiadaj, słucham- rozsiadałem się wygodnie w fotelu i popijałem drinka (wódkę z sokiem jabłkowym)
Robert- Napisał do mnie i jeszcze tego samego dnia się spotkaliśmy. Pojechałem do niego. Otworzył mi drzwi, zaprosił do środka. Obleciał mnie wzrokiem, powiedział, że fajnie wyglądam i zaczął mnie całować.
Ja- Tak od razu, nawet nie zaproponował ci nic do picia ?
Robert- To nie była randka. To było konkretne spotkanie na seks.
Ja- No tak...- odpowiedziałem.
Robert- Koleś był konkretny, całował mnie i od razu ściągnął mi t-shirt. Był taki męski.
Przenieśliśmy się do sypialni i kontynuował. To lubię u facetów. Mają być konkretni, robić to co chcą i to po co się spotkaliśmy. O taki był, o nic nie pytał. Robił ze mną co chciał.

***

Ola-Piszę coś, co ma w założeniu być książką. Tematyka Twoja- tak tu trafiłam i od paru godzina nad Tobą siedzę. Tylko nie pytaj dlaczego laska pisze o gejach, bo raczej nie umiem odpowiedzieć. Jakkolwiek, zgodziłbyś się czasem odpowiedzieć na jakieś pytanie?
      Taką wiadomość dostałem prawie dwa lata temu. Za odpowiedzi na pytania, które miałyby ułatwić pisanie książki, złotowłosa dziewczyna obiecała mi podwójny Cosmopolitan i kubek jaśminowej herbaty.
      Okazja była! Chociażby ostatnio. Na początku marca wybrałem się tanimi liniami lotniczymi do Katowic, chciałem odwiedzić Olę. Jak wspomniałem we wcześniejszych postach mamy codzienny kontakt, a między nami zrodziła się zajebista więź.
Z pustymi rękoma nie pojechałem, a wróciłem z nadbagażem. Kupiłem Oli opakowanie herbaty jaśminowej-perłowej, wiem, że ją uwielbia. Ja dostałem roczny zapas herbaty-zielonej!!!
       Nasza umowa była taka, że pierwszy raz posmakuje jej ulubionej herbaty z nią.
Dlatego, przez ten czas jak się znamy, nigdy sobie jej nie zaparzyłem. Czekałem na ten dzień.
Otóż nadszedł... Pełna pompa, totalny idiotyzm, ale tacy jesteśmy!
       Ola zadbała o szczegóły ceremoniału. Wyparzony czajniczek, odpowiednia temperatura wody, czas parzenia, filiżanki z Bolesławca. Brakowało tylko intra z GRY O TRON i białych rękawiczek.
Ola- No i jak ?- zaptała z szerokim i pełnym nadziei uśmiechem na twarzy.
Ja- No wiesz, dziwnie pachnie- nie chciałem powiedzieć, że śmierdzi.
Ola- Ale spróbuj!- wycedziła groźnie.
Wziąłem łyka, po czym mina mi się mimowolnie wykrzywiła.
Ola- Jakiś problem, Oskar? - zmarszczyła brwi.
Ja- Olu, to smakuje jak płyn do mycia naczyń!
Moja wredna przyjaciółka kazała mi herbatę dopić. Wmawiała, że to przejściowe. Wieczorem poddała mnie kolejnej (przymusowej) próbie. Następna filiżanka i znowu to samo.

     Na każdy dzień wspólnego tygodnia mieliśmy coś zaplanowane. W pierwszy wieczór - seans filmowy.
     Padło na "Bridget Jones 2: W pogoni za rozumem ". Rozumu jednak nie znaleźliśmy.
Ola zaproponowała, że przyrządzi dla nas drinki z Malibu i sokiem porzeczkowym. Przepis znaleziony w internecie, podobno dobry, jeszcze nie testowany.
Dzięki Bogu w lodówce było wino. Białe i czerwone.
W ramach oszczędności Ola zastąpiła Malibu likierem kokosowym.
Po nalaniu soku do szklanki z alkoholem, trunek się zważył i zmienił w mało przyjemną dla oka galaretowaną zawiesinę.
      Film też miał być fajny, ale najfajniejszy się zrobił, gdy zobaczyliśmy napisy końcowe.
Z Olą nigdy nam nie brakowało tematów do rozmów. Od poważanych po ironiczne wygłupy.
Zaczęliśmy robić sobie setki idiotycznych selfie i filmików. Nadęte usta (teraz takie modne), głupie miny, buziaki. Gdyby ktoś to zobaczył, kazał by nam skorzystać z rady psychiatry. Być może, ale dla nas to była norma.
Ja- Olu, nie uważasz, że przesadzamy?-
Ola- Dlaczego?- zapytała słodkim głosem.
Ja- No wiesz- zawahałem się, wywracając oczami- Jesteśmy po trzydziestce, większość ludzi w naszym wieku spłaca kredytu mieszkaniowe, a my siedzimy i robimy zdjęcia naszym nozdrzom.
Ola- No i co? Uważasz, że to coś złego? Masz przecież mieszkanie - powiedziała dopijając lampkę wina.
Ja- No mam, ale nie mam kredytu- zaśmiałem się- Wiesz jak to jest, powinienem wybierać zasłony do okien, myśleć nad nowym kolorem ścian w sypialni, a ty o tym co przyrządzić na jutrzejszy obiad, bo po zupę biegamy do twojej Mamy.
Ola- Pierdol się, Oski.
Ja- Twoja kuchenka jest zawalona słoikami z herbatą.
Ola- W chuju to mam- przywaliła mi pięścią w brzuch.
Ja- Chyba w piździe - poprawiłem ją, próbując się nieudolnie bronić.
Ola- W żadnej piździe! Ja mam mentalnego chuja! Zapamiętaj to wreszcie!
Ja- Tak, tak wiem kurwa! Prawdziwie afrykański big cock!



piątek, 9 marca 2018

Książki LGBT

Pociąg do niewłaściwych ludzi*

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
Tamte dni, tamte noce- Call Me By Your Name- Andre Aciman Nastrojowa i budząca dreszcz erotycznej ekscytacji opowieść o uczuciu nie do końca niemożliwym i nie do końca zakazanym, choć w taki sposób jest ono z góry przedstawione. Tak naprawdę nic nie stało na przeszkodzie, by trwało ... a jednak trwać nie mogło. Na skutek ... no własnie czego ? Podjętych decyzji i własnych wyborów ? Pytanie o sens rozstania bohaterów odgrywa tu drugorzędną rolę. Chwilowość tego związku jest od początku wiadoma choćby z uwagi na formę powieści - gorące lato jest wspomnieniem bohatera opowiadającego swoją historię z młodości. W książkach czy filmach LGBT często spotykamy się, że bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko ze swoimi uczuciami, ale również z brakiem akceptacji na przykład rodziny. Przez co na główny plan wchodzi temat akceptacji osób homoseksualnych czy tez jej braku. "Tamte dni, tamte noce" to opowieść o miłości dwojga ludzi. Przepięknie pokazuje ona, że miłość nie musi być zrealizowana, spełniona, zdobyta. Przyschnięta na wieki. Może zaistnieć i trwać tylko tyle, na ile się jej pozwoli i to wcale nie oznacza, że przestaje być ważna czy szczera. Bez znaczenia czy homo czy hetero. Skoro dobre związki nie są wieczne to dlaczego miłość miałaby być? To byłby banał. Wszystko ma swój czas. Kres nie unieważnia, nie odbiera znaczenia uczuciom i relacjom, podobnie jak śmierć nie unieważnia i nie spłyca czyjegoś życia i jego dorobku.
Uczucia gdy trwają, są wszystkim. Są czymś najlepszym czym mogły się stać. Fabuła z pozoru nieoryginalna, klimat powieści i jej leniwy urok - zupełnie przeciwnie. "(...) od tej chwili, pomyślałem...Jak nigdy wcześniej w życiu miałem dojmujące poczucie, że dotarłem do czegoś niezwykle cennego, że chcę to mieć na zawsze, być sobą (...) nikim innym, tylko sobą, w każdym dreszczu, przebiegające po moich ramionach, znajdować coś zupełnie obcego, a przecież znajomego, tak jak by to wszystko całe życie we mnie tkwiło, ale gdzieś się zawieruszyłem i teraz on pomógł mi to odnaleźć. " Jim w lustrze- Inger Edelfeldt Wiele recenzji tej książki zaczyna się od słów, że Jim to nie do końca normalny chłopak. Otóż każdy z nas jest inny. Przynależymy do innych grup społecznych. Jedni lubią imprezy, szerokie grono ludzi, nowoczesną muzykę itd. inni zwyczajnie nie. Cenią sobie swój spokój, czy też wynika to z faktu, że mają problemy z nawiązywaniem kontaktów. Przyczyny mogą być różne od braku samoakceptacji, poprzez pochodzenie (np. małomiasteczkowość) inny gust muzyczny czy w końcu orientacja seksualna. Młody Jim tak naprawdę musi uporać się z większością wymienionych przeze mnie problemów. "Jim w lustrze" to mądra i poruszająca opowieść o dojrzewaniu, która już od pierwszych słów wciąga czytelnika. Ale to również opowieść o sile i walce ze światem. Na naszych oczach dorasta chłopiec, który nie ma większych problemów z akceptacja swojej homoseksualności (chociaż próbuje z tym walczyć i być taki jak większość jego kolegów) tak jego rodzina nie do końca może się w tym odnaleźć. Ciekawostką jest również, że każdy nowy rozdział zaczyna się od słów jego Matki. Kilka zdań, myśli z perspektywy kobiety, która przygląda się zmianom jakie zachodzą u jej syna. Smutna informacja dla tych, którzy chcieliby sięgnąć po tą książkę jest fakt, że jest już niedostępna w sprzedaży. Aczkolwiek polecam by przejrzeć wszelkiego rodzaju sprzedaże internetowe. "Oczywiście bałem się strasznie, że stracę swoich rodziców, ale dziwnym sposobem o wiele bardziej bałem się tego, że stracę sam siebie." W jednej osobie - John Irving Według mnie jest to bardzo dobrze napisana książka. Czyta się bardzo przyjemnie, aczkolwiek opowieść bywa czasem ciężka do przyswojenia, przynajmniej dla mnie. Książka jest opowiadana z perspektywy głównego bohatera, Billa To jest tak jakbyśmy siedzieli w jednym pokoju z Billem i słuchali jego zwierzeń, opowieści, tego co go spotkało. A więc nasz "przyjaciel" Bill opowiada nam historię swojego życia. Od czasu gdy dorastał i powoli uświadamiał sobie swoją seksualność poprzez pierwsze doświadczenia i związki. To opowieść o tym jak być gejem w latach 50-tych, o borykaniem się z problemami ówczesnego społeczeństwa. To intymna i czasem bardzo bezpośrednia historia o tym, że warto podążać swoją ścieżką, o cenie jaką trzeba zapłacić za bycie i życie według swojego pomysłu. Pożądanie, namiętność, seks, AIDS, Transseksualizm, biseksualizm, znajdziemy tam wszystko od romantyzmu, zakochania, miłości i fantazji, poprzez fetysze aż do ... szarości życia. Jest to druga książka jaką przeczytałem, która wywarła na mnie ogromne wrażenie (Pierwsza to MAŁE ŻYCIE). John Irving nie bawi się, ubieranie życia w piękne metafory. Czasem wręcz zniesmaczyć czytelnika. "-Czasem odczuwam pociąg do niewłaściwych ludzi. -Ależ nie ma czegoś takiego jak pociąg do "niewłaściwych" ludzi. Niemożna się zmusić, aby go mieć lub nie"
***
Moi drodzy jakiś czas temu wspominałem o dziewczynie, która napisała do mnie z prośbą o odpowiedź na kilka pytań, które miały by jej pomóc w napisaniu książki o tematyce LGBT. Ola, bo tak ma na imię owa dziewczyna ( Jak poznałem Olę) jakiś czas temu zakończyła pracę nad książką i z powodzeniem dostała propozycję wydania. Książka prawdopodobnie ukaże się w drugiej połowie tego roku. Miałem przyjemność poznać prawie całość tej książki, gdyż Ola podczas pracy nad tekstem wysyłała mi jej fragmenty. Chciałbym Wam tylko powiedzieć, że jak dla mnie szykuje się premiera roku. Ola, z którą przez ten czas zdążyłem się zaprzyjaźnić ( jesteśmy w codziennym kontakcie) postanowiła złamać stereotypy o gejach, a przede wszystkim nadać książce sens jak i przesłanie. Dzięki czemu książka nie jest ukierunkowana tylko i wyłącznie na odbiorców LGBT. Nie mogę zdradzić więcej szczegółów, aczkolwiek będę Was informował na bieżąco. Zobacz też : MAŁE ŻYCIA *Pociąg do niewłaściwych ludzi- tekst pochodzi z książki W jednej osobie - John Irving

sobota, 24 lutego 2018

Pragnienie

Nie pytaj mnie

pragnienie
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


Wszyscy od siebie oczekują bliskości cielesnej.
Chcą oddać i wziąć ciało.
Pożądanie.
Chcą dotykać, chcą patrzeć, chcą całować i pieścić.
A ile z tych osób, chce tej więzi naprawdę ?

Chciałbym, żeby ktoś mnie przytulił.
Przytulił moje ciało.
Przytulił tak mocno, by dotknąć mojej duszy,
o nic nie pytając.


środa, 14 lutego 2018

Miłość to też złamane serca

Przeznaczenie

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




"Bo widzisz, tu są tacy, którzy się kochają i muszą się spotkać, żeby się ominąć. "

ks. Jan Twardowski



   Od dłuższego czasu nie mam kompletnie kontaktu z Marvinem. Po naszym ostatnim spotkaniu, a późniejszej wymianie wiadomości, Marvin milczał. Zorientowałem się, że zablokował mnie na Whats App. Następnie odblokował mnie, napisał wiadomość i wykasował nim zdążyłem przeczytać. Zobaczyłem tylko komunikat usuniętej wiadomości. Ustaliliśmy, że nie będziemy się widywać. Jak napisał "nie chcę Wam przeszkadzać". Informował, że jego związek już nie istnieje, bo on kocha tylko mnie. Marvin dość często mi wspominał, że zostawia swojego chłopaka, że szuka już mieszkania, że jego związek nie ma dla niego sensu.

     Minęło kilka dni gdy znów napisał do mnie, życząc mi dobrej nocy i słodkich snów.
Ja ograniczyłem się tylko do podziękowania, życzenia tego samego. Odpowiedział emotką z uśmiechem a ja już milczałem.

     Nie było mi łatwo, ale decyzje zostały już podjęte. Nie ma sensu wracać do przeszłości, ona nie przyniesie nic nowego.
    Pomyślałem sobie, że to tylko chwilowe zachwianie z jego strony. Po kolejnych dwóch dniach przerwy napisał ponownie.
Nie trudno było się zorientować, że  miotają nim emocję, z którymi sobie nie radzi. Zaproponowałem mu spotkanie, rozmowę. Jakkolwiek to głupio brzmi, pomyślałem sobie, że rozmowa po długiej przerwie może nam pomóc ustawić nasze życie na odpowiedni tor.
Jego odpowiedź przyniosła zrozumienie. Marvin nie jest gotowy na spotkanie ze mną i długo nie będzie.
"Nie wiem jak sobie z tym radzisz i będzie lepiej, jeśli nie powiem ci jak ja sobie z tym radzę. Ty na to nic nie poradzisz. Sam jestem zaskoczony jak mnie to rozdarło, nigdy wcześniej tak się nie czułem. Z tobą było tak pięknie, ty rozpaliłeś całkowicie moje serce. To było zawsze takie prawdziwe gdy byliśmy ze sobą, te momenty gdy się dotykaliśmy, gdy na siebie patrzeliśmy i... nie umiem tego wytłumaczyć ale było magicznie. Nigdy wcześniej tego nie przeżyłem. Otworzyłem się przed tobą i tobie zaufałem, dlatego też to wszystko mnie tak rani. Spodziewałem się, że to tak może się skończyć, ale przysięgam ci nie sądziłem, że tak źle to zniosę. Myślałem że będę silniejszy inaczej nie zaczynałbym tego z tobą, mój przystojniaku-Marvin".
 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...