Translate

Poznajmy się :)

wtorek, 14 listopada 2017

Coś na luz!

Joint

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania




-To gdzie chcesz jechać Zandvoort czy Amsterdam ?
Ela wpatrzona w przednią szybę w końcu odpowiada.
-A nie możemy do dwóch miejsc pojechać?
-Możemy się nie wyrobić. Szybko robi się ciemno- odpowiada Big.
-Ela, Zandvoort jest małą mieścinką i poza morzem nie ma nic, a pogoda raczej nie sprzyja. Pojedźmy do Amsterdamu!- odpowiadam.
  Tak też uczyniliśmy. Big za kierownicą kierował się na Amsterdam,  Ela na miejscu pasażera, wpatrzona na widoki  ja z tyłu i po dziesięciu minutach jazdy już drzemałem. Jestem najgorszym towarzyszem do jazdy. Nic mnie tak nie usypia jak jazda samochodem.

      Po niespełna czterech godzinach jazdy zostawiliśmy samochód w bezpiecznym miejscu i ruszyliśmy  w stronę centrum.

     W Amsterdamie po raz pierwszy byłem około trzy lata temu. Od tamtej pory pokochałem to miasto. Nie tylko ze względu na liberalność i tolerancje ale za architekturę. Pomijając główne zabytki stolicy Holandii ( unikam głównych miejsc i tłumy turystów) miasto zauroczyło mnie wąskimi chodnikami, kanałami wodnymi czy też wspaniały kamienicami. Nie bez powodu miasto jest też potocznie nazywane Wenecją północy!

     Celem naszej wyprawy nie było zaliczenie większości zabytkowych punktów na mapie, ale bardziej oderwanie się od codzienności, pracy i spędzenie czasu w zupełnie innym miejscu.
Ela obiecała mi, że zapali ze mną jointa. Tak więc gdy szliśmy Dzielnicą czerwonych latarni co chwile mijaliśmy, zatłoczone bary, czy małe kawiarnie, gdzie bez problemu i całkiem legalnie można nabyć marihuane.
Za każdym razem widok ludzi pijących Colę, kawę i palących skręty jest zdumiewający.  Wszystko odbywa się w sposób normalny i dla mieszkańców codzienny.
     Wszedłem z Bigem do środka, Ela na zewnątrz paliła swoje mentolowe Mallboro, a my zastanawialiśmy się czy wziąć jointa ; mocnego, średniego czy słabego.
Obstawiałem na co najmniej średniego, Big upierał się bym wziął słabego, gdyż dla Eli miał to być pierwszy raz.

   No i był słaby, słaby a zarazem na tyle mocny bo zwalić mnie z nóg za pierwszym zaciągnięciem się ! -ale po kolei !
 
   Zeszliśmy z głównej drogi, usiedliśmy na krawężniku pod kamienicą i rozpoczęcie tej imprezy należało do mnie! Big oczywiście nie palił -prowadził samochód.
Zaciągnąłem się i zaraz po tym jak bym rozszedł mi się po płucach, w głowie mi zawirowało, a nogi zrobiły się jak z waty.
-Muszę muszę się oprzeć- mówię
-Takie mocne ?-pyta Big
-Słuchajcie nie dam rady wstać-wybuchnąłem śmiechem- musimy tu chwile posiedzieć.
Oparty o ścianę z Elą siedzącą obok wypaliliśmy połowę.
-Na razie wystarczy -odparłem  i po kilku minutach zebraliśmy się by iść dalej.

    Po drodze, gdy zwiedzaliśmy, a raczej pokazywaliśmy Eli miasto. Zaliczyliśmy pizzerię i sklep z własnoręcznie robionymi słodyczami.  (Ktoś, kto już kiedyś palił jointy, wie o czym mówię)
 
   Należę do osób, które nawet bez wspomagaczy potrafią się dobrze bawić i śmiać do rozpuku, to wyobraźcie sobie co działo się zemną w ten pochmurny ale w miarę ciepły dzień w Amsterdamie.
Ela na siłę próbowała zachować powagę idąc z Bigem zostawiając mnie około dwóch metrów z tyłu.
Tym czasem ja nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Mam bujną wyobraźnię co jeszcze potęgowało efekt śmiechu. Nie broniłem się przed tym. Naszym celem był relaks. Byłem  w miejscu gdzie 90% turystów własnie po to tu przyjechało. Nie miałem ochoty się powstrzymywać. Śmiałem się aż do bólu szczęki!

   Pomijając wszystko inne, zwyczajnie potrzebowałem resetu. Chciałem odpocząć, zapomnieć o tym wszystkim co zostawiłem za sobą w Niemczech. Przynajmniej na ten jeden dzień.

  Drugą część, spaliliśmy w drodze, na parkingu przy granicy. Odwieźliśmy Elę do domu i sami pojechaliśmy do siebie.

    Dzień zaliczony do udanych!


niedziela, 5 listopada 2017

Nikt tylko ty...

Charles Bukowski


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania


Nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam.
raz po raz będziesz lądował
w prawie niemożliwych
sytuacjach.
tamci raz po raz będą próbowali
podstępem, ukradkiem i
siłą
zmusić cię, żebyś uległ, dał za wygraną i (lub) po cichu umarł
w sobie.

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam
i niewiele trzeba, żeby ci się to nie udało,
całkiem niewiele
ale śpiesz się, śpiesz się, śpiesz.
po prostu ich obserwuj.
słuchaj co mówią.
tym właśnie chcesz być?
istotą bez umysłu i serca?
chcesz jeszcze przed śmiercią
zaznać śmierci?

nikt nie może cię uratować, tylko
ty sam
a wart jesteś uratowania.
niełatwo będzie zwyciężyć w twojej wojnie
ale jeśli w ogóle coś warto wygrać
to właśnie ją.
pomyśl o tym.
pomyśl, jak siebie uratować.
siebie z ducha.
siebie z brzucha.
śpiewającego, magicznego
pięknego siebie.
uratuj go.
nie wstępuj do klubu martwych duchem.

pielęgnuj siebie
z humorem i gracją
a w końcu
jeżeli zajdzie potrzeba
rzuć własne życie na szalę
i mniejsza o to, jakie masz szanse, mniejsza o
cenę.

tylko ty sam możesz się
uratować

zrób to! zrób!

a wtedy dokładnie zrozumiesz, o czym
mówię.

***
 Z C. Bukowskim "spotkałem się" po raz pierwszy w książce Matthew Qiuck "Wszystko co kochasz". Książką godna polecenia, tak samo jak twórczość C. Bukowskiego.

     Ten wiersz podoba mi się na tyle, bo jest o tym co ja sam przedstawiam na moim blogu.
Bądź sobą! cena nie gra roli. Być może nie dziś, czy jutro, ale nie zagrzebuj siebie!
Życie mamy tylko jedno, a każdy z nas ma swoje.
    Nie powinniśmy przywiązywać uwagi, do tego co mówią o nas inni. Zawsze będę mówić, czy pójdziesz w lewo, czy w prawo, czy też prosto. Znajdą się tacy, którzy będą każdy Twój krok krytykować. Tylko dlatego bo sami są zakorzenieni. Oczywiście łatwo jest się śmiać, gdy ktoś w drodze do swego szczęścia się potknie, oczywiście, że łatwo bo gdy stoi się w miejscu, nie możesz się potknąć. Ale czy w życiu warto stać w miejscu ?- NIE!
     Bądź tym, który idzie, bądź tym, ale dla siebie. Po drodze możesz podać dłoń innym...
Aczkolwiek sami musimy przejść przez nasze życie, nawet jeśli mamy kogoś z kim żyjemy. Co z tego, że ktoś poklepie Cię po ramieniu i powie "będzie dobrze" ? Sam możesz to sobie powiedzieć "będzie dobrze".
     Możesz być z kimś, kogo kochasz i z kimś kto kocha Ciebie, ale w istocie i tak jesteś sam. Sam w swoich myślach, sam w decyzjach, które musisz podjąć i sam w swoich emocjach.

Jednakże, inni też są ważni. Rodzina, przyjaciele, partnerzy. Ale ważny jesteś, też TY.






Wiersz skopiowany ze strony---> W zaciszu biblioteki

piątek, 27 października 2017

Geja na sex?

Granica wieku

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania





-Masakra kurwa, starzejmy się! - Powiedział głos w telefonie.
-Robert, może byś zaczął od odśpiewania STO LAT,  HAPPY BIRTHDAY TO YOU  czy też ZUM GEBURTSTAG VIEL GLÜCK. Masz trzy możliwości, taki poliglota z ciebie, a ty mi o starzeniu krzyczysz w moje urodziny!? Ale mimo wszystko dziękuję. - Odpowiadam ironicznie, udając obrażonego.
-Oskar, sorry oczywiście. Wszystkiego najlepszego, dużo miłości ...- przerywając mu odpowiadam
-Ok, ok wystarczy. Co się stało ? - Ewidentnie coś jest na rzeczy, myślę sobie.
- Starzejemy się, rozumiesz ? -nie dając mi możliwości odpowiedzi kontynuując  -  Zaraz nikt nas nie będzie chciał, rozumiesz ?
- Yyyy... zaczynam się gubić.
- Chodzi o to, że ostatnio chciałem zabawić się w seks kamerkę. Siedzę wygodnie na łóżku, ubrany w same jenasy, kamerka ustawiona od brody do pasa. Typki zaczepiają , gadka jak zawsze, aż do momentu gdy pytają o wiek.- zamilkł
- No i ?
- No właśnie, pisze im, że 30 lat mam i wiesz co sie potem dzieje?
-No nie, ale pewnie mi powiesz...
-Czarny obraz.
-Jak czarny ?
- No czarny. Bardzo czarny. Nie wiesz jak wygląda czarny kolor? Rozłączają się rozumiesz?
-Serio ? A może straciłeś zasięg ?
- Kurwa Oskar! Tak miałem chyba z pięć razy. Następnym razem pisałem, że mam 28 lat i nikt już nie uciekał.

    Rozbawił mnie do łez. Aczkolwiek potem naszła mnie myśl, że coś w tym jest.  Już kiedyś o tym wspominałem na blogu. Nie mam problemu z moim wiekiem. Jestem o rok starszy od Roberta. Mam jebane 31 lat a podobno wyglądam na 27 / 28 lat :) Myślę, że to sprawa genów no i smaruję od roku ryj kremami czy olejkami (Olu, dzięki za "przeciwstarzeniowo-odżywczy olejek do twarzy)
Kiedyś Maria Czubaszek powiedziała, że każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać. Myślę, że podobnie może być z nami; gejami. Ja tak zrobiłem gdy miałem 27 lat. Ten wiek wydawał mi się idealny. Gdy lata mijały ja mówiłem, że świętuję 27 urodziny część 1, 2...  itd.

   Czy faktycznie istnieje jakaś granica, w której gej idzie na emeryturę ?
Brzmi absurdalnie, ale jeden z moich, znajomych, nawet nikt bliski, powiedział, że jak aktyw dojrzewa to jest to seksowne, ale gorzej mają pasywni. Im wiek nie służy. Więc niby wiek jest po mojej stronie. Mogę leżakować jak wino.
Aczkolwiek jestem przekonany, że taki schemat leży u ludzi, którzy szukają zabawy. Bo przecież w miłości, nie chodzi o wiek. Kocha się pomimo upływu lat.
Jeśli chleb ma tylko pięknie wypieczoną skórkę, a w środku jest niedopieczony to i tak do niczego się nie nadaje. Więc Panowie pamiętajmy! Jak ja to mówię, fajnie jest popatrzeć na fajne ciałko, ale fajnie jest też porozmawiać!

     Kilka dni po rozmowie z przyjacielem, założyłem sobie profil na GAY ROMEO. Oficjalny, mój.
Dwa zdjęcia. Jedno portretowe z rąsi selfie, a drugie przedstawiające całą sylwetkę z siłowni. Napisałem, też prawidłowy rok urodzenia; 1986.
Zrobiłem to dla zabawy, z nudów.
Już po kilku minutach od założenia profilu sypnęło się kilka wiadomości, a wieczorem było ich jeszcze więcej.
Każda z nich to propozycja poznania się, niektóre z nich bezpośrednie, czyli pytanie o sex randki.
Okazało się, że w okolicy jest wiele fajnych gejów. Znalazłem dwóch sąsiadów. Trzech znajomych, w tym Zahir ( link), który wysłał do mnie krótką wiadomość " Oskar! co ty tu robisz?"
No cóż, nic nie robię , jestem sobie, i tak też mu odpisałem. Mój cel był nie określony, w sumie nie miałem celu...

     Napisał do mnie facet po 40-stce. Wysłał zdjęcia bez górnej części garderoby oraz zdjęcie portretowe.  Zawsze odpisywałem "sorry nie umawiam się na spotkania" i każdemu to wystarczało. Jemu nie! Zareagował dość agresywnie, wmawiając mi, że nie podoba mi się jego twarz i powinienem być z nim szczery i stąd moja niechęć na spotkanie!
Na szczęście znalazłem -ustawienia, i wybrałem opcje - zablokuj użytkownika.
Kolejnym kandydatem był, młodzieniec- UWAGA- 15 letni chłopaczek, który chciał dogodzić mi swoimi ustami. No cóż! Wujek Oskar lubi dzieci ale nie w tym kontekście. Ponownie -ustawienia- opcje-zablokuj użytkownika.
Przyznam się, że wirtualny świat nawet mi się spodobał. Podbudowałem swoje próżne ego i tyle.
Znalazło się kilka osób z którymi przyjemnie było wymienić się wiadomościami i naprawdę miło się rozmawiało.
Tak czy inaczej wirtualne randki to jak na razie świat nie dla mnie. Nie teraz.



niedziela, 15 października 2017

Cisza

Chwila

jesień, ksiązki cytaty
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
    




     Piękna słoneczna, można by rzec, letnia pogoda.
Wyszedłem z domu by pójść do parku, i zabrałem ze sobą książkę M.Quick'a "Wszystko co wyjątkowe".
Usiadłem na tej samej ławce co zawsze i w przeciągu godziny przeczytałem ostatnie strony książki jakie mi zostały.
Wracając postanowiłem pospacerować jeszcze alejkami. Zbyt pięknie by siedzieć w domu.
Co jakiś czas zatrzymywałem się w miejscach, w których przez korony drzew przebijało słońce.
Wystawiałem twarz i ogrzewałem się promieniami ciepła.
Starałem się nie myśleć o niczym. Uciszyć swój wewnętrzny głos.

    Aczkolwiek po chwili naszła mnie myśl.
Wyobraziłem sobie, że ktoś stoi tu zemną, ktoś dla mnie ważny.
Chcę żeby tak samo jak i ja wystawił twarz ku słońcu.
-To słońce świeci tylko dla mnie i dla ciebie- mówię
- Tylko dla nas ?
-Tak.
-Dla innych nie ?
-Wiesz ile słońce ma promieni ?-pytam.
-Nie, a ty wiesz?
-Wiem.
-To ile ?
-Wystarczająco.

sobota, 7 października 2017

Jesteś wolny

Nic chyba się między nami nie zmieni


Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



    Ten liść pasuje do ciebie, powiedział do mnie, gdy spacerowaliśmy w parku, a ja ten liść podniosłem z ziemi. Lubię jesień. Szliśmy dalej, rozmawiając o niczym i o wszystkim, jak zawsze.
Ostatnio mniej się widujemy. Nawet wypomniał mi w jednej wiadomości. Musimy się częściej spotykać, tak  napisał do mnie, gdy był jeszcze w pracy.

     No cóż, jakoś tak się stało. Nie zawsze miałem czas, chociaż on go zawsze dla mnie miał. Nie zawsze miałem ochotę, chociaż on ją zawsze dla mnie miał. Ostatnio bywało różnie.
Pewnego wieczoru zaskoczył mnie wiadomością. Może nie przez przypadek zaczytany byłem w książce "Najgorszy człowiek na świecie". Leżałem na szezlongu przykryty kocem, gdy dźwięk  w telefonie oznajmił mi, że mam wiadomość. Krótkie HI, przeprasza już na wstępie ale on ma pytanie, co dalej z nami? Zostajemy razem, czy chcesz się rozstać ? Napisał, że musi teraz to wiedzieć, on musi coś zdecydować, stąd to pytanie, a odpowiedzi się boi, ale pytanie zadać musi, tłumaczył dalej.

      A ja znowu nie mogłem odpowiedzieć nic, czego on już nie wie. Nic nowego mu nie powiem.
Ja wiem, że jest mu ciężko, ale komu nie jest? Zbyt wiele między nami przeszkód, uczuć. Zbyt wiele nas dzieli i zbyt wiele już połączyło.
 Nie mogę teraz dać Ci nic więcej niż otrzymujesz, choć bardzo mi przykro. Pomyśl o sobie, zadbaj o siebie. Nie będę przeszkadzał, nie będę już dla Ciebie, zniknę. Ale to znowu nic nowego, wiedział o tym, już o tym rozmawialiśmy, nie raz, nie dwa. Wiedział.

    Jestem wolny, próbuje mi uświadomić, życząc szczęścia i bym nie martwił się o niego, gdyż był świadom. Ironizował dalej, raz człowiek wygrywa raz nie. Jesteś wolny, możesz świętować, powtarzał. Winny jestem  sam, bo sytuacja w której się znalazłem,tak mnie nie męczy jak to, że naprawdę, że Cię kocham.
A ja szampana nie otwierałem, zamiast konfetti leciały łzy. Wcale nie jestem wolny, wcale nie czuje nagłego przypływu szczęścia. Ale to już  obojętne, odpisał. Nie było obojętne.

    Minęło kilka dni, takich zwykłych. Praca, dom, książka. Sen.
Od słowa do słowa, wysłał mi obrazek. Kubek kawy z napisem. Ponownie widzenie się sprawia przyjemność. Odpisałem, że kupię ciasto i wpadnę.
Co zrobić? Przytulić mocno, lekko?
No i nie wiedzieliśmy co zrobić. Jak przytulić, co zrobić gdy nasze spojrzenia się odnalazły, a twarze były w promieniu ust?
Siedzieliśmy, rozmawialiśmy, no i poszedłem. Ale najpierw...  pocałował mnie. Lekko.W usta. Przytuliłem go. Mocno.

    I znowu, tym razem ja zapytałem, czy możemy porozmawiać. Standardowo, czy znajdzie dla mnie czas.
Tak być nie może. Dryfujemy zepsutą tratwą, odbijając się o brzeg, a nikt z nas nie chce się ewakuować. Musiałem mu powiedzieć osobiście, bo kiedyś mu obiecałem, że takich spraw przez telefon załatwiać nie będę.

    Drżałem, nie z zimna, ze strachu. Siedziałem na ławce i cały drżałem. Przyszedł, przywitał się i poprosił bym nie zwlekał. No cóż, mówiłem. Słowo po słowie, starając się każde wyważyć skrupulatnie, by nimi go nie zranić. Ale one i tak go bolały. Było widać. Szkliste oczy, zaciśnięte usta.

     Nie mogłem nic zrobić. Czy go kocham ? A co znaczy, kurwa, kogoś kochać ? Nie wiem.
Nie chcę go ranić. Teraz i tu nie będzie ze mną szczęśliwy.
Było tak nieprzyjemnie, że chciałem wstać i wrócić do domu. Ale nie mogłem, to ja go tu ściągnąłem, to on miał prawo pierwszy odejść. On miał prawo mnie zostawić na tej ławce, pozostawiając też po sobie chłód spojrzenia.
Zostaliśmy jeszcze chwilę. Rozmawialiśmy. Nic chyba się między nami nie zmieni. Ale przynajmniej wie.

    To jeszcze nie jest koniec, to ty tu rozdajesz karty, powiedziała moja przyjaciółka. Super pomyślałem, mam asa w rękawie, mam pokera królewskiego w pikach, powinienem czuć się zajebiście. Ale niechcący nas zraniłem. My zraniliśmy się nawzajem. To nie jestem miłe uczucie, ono boli. Choć rany się zabliźnią, blizna zostanie. To ty rozdajesz te smutne karty, powiedziała.



Poprzednie powiązane posty:
Cz1
Cz2
Cz3
Cz4
Cz5

sobota, 23 września 2017

Hejt

Samotność

Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania
   


     Kacper 14 letni samobójca. Takie informacje od pewnego czasu pojawiają się w mediach.
Mówią, że był ofiarą "hejtu" rówieśników w szkole. Ta sytuacja przypomina tą sprzed dwóch lat, gdy mówiło się o Dominiku również 14 latku, który odebrał sobie życie.(SAMOTNOŚĆ-mogło być inaczej )

    Lewicowe media rozpisują się, że Kacper, był gejem i stąd spotkał się z brakiem tolerancji w swoim środowisku. Piszą o homofobii i kompletnym braku przygotowania szkół na takiego rodzaju sytuacje. Prawicowe media piszą natomiast, że nie ma dowodów na hejt, i czy faktycznie młody chłopiec był gejem.

    Prawda jednak jest taka, że to czy Kacper był gejem, czy nie, tak naprawdę nie ma kompletnego znaczenia. To był młody chłopak, który widocznie nie potrafił odnaleźć się w tym świecie. To był młody chłopak, który miał problemy, a nikt nie potrafił mu pomóc.  To był młody chłopak, który , jak mówią media, był kolejną ofiarą przemocy i braku tolerancji w szkole.

    Orientacja seksualna jest jedną z częstych przyczyn prześladowań. Podobnie jak ubóstwo, otyłość, czy jakiekolwiek inne czynniki zewnętrzne, które wyróżniają się z większego grona. W tych czasach nie można się wyróżniać. Nie można być delikatniejszym czy wrażliwszym.
Nie trudno się nie zgodzić, że szkoły są kompletnie nieprzygotowane pod względem pedagogicznym. Dzisiejsze czasy, osoby publiczne, które są często wzorem dla młodzieży odbiegają od norm obyczajowych oraz ogólnego szacunku.
Nie okazuj uczuć, bo to wstyd, nie bądź wrażliwy, bo Cię zranią. Musisz mieć modny ciuch, czy gadżet, bo inaczej odstępujesz od reszty.

    Jak już kiedyś wspomniałem CZŁOWIEK, CZŁOWIEKOWI OBCY .
Warto rozpatrzeć też,  stronę oprawców. Oni są w jakimś stopniu skrzywdzeni. Ci, którzy krzywdzą, również potrzebują wsparcia i pomocy. Nikt widocznie ich nie nauczył szacunku, miłości, albo sami wcześniej padli ofiarami przemocy.

   Wielokrotnie na swoim blogu wspominam o tym, że warto być sobą. Być silnym i świadomym siebie człowiekiem. Nie chodzi mi o to by być zarozumiałym i zakochanym w sobie cynikiem. Chodzi o to, by być pewnym siebie i wiedzieć kim się jest. Znać swoją wartość, by nikt nie mógł poprzez słowa, przemoc nam tej wartości odebrać.
Nikt nie ma prawa nam ubliżać, nikt nie ma prawa nas dyskryminować z powodu orientacji seksualnej.
Może nie zmienimy wszystkich ludzi, może nie nauczymy ich empatii, ale może staniem się odporni na zadane nam ciosy, a kto wie czy nie staniemy się przykładem dla innych, słabszych.


JESTEŚ OFIARĄ HOMOFOBII
Tu znajdziesz pomoc: pomoc psychologiczna


Polecam do przeczytania:

KOCHAJ SIEBIE-ukryj siebie za maską
MOTYWACJA-MOJE JA!- bądźmy sobą, bo wszyscy inni są już zajęci
MOTYWACJA-LUBISZ BYĆ NIESZCZĘŚLIWY?-ocknąłem się.


niedziela, 17 września 2017

Samotność

Zaślepienie

gej opowiadania gej blog
Zdjęcie: Opracowanie własne, zakaz kopiowania



"Bo nie wystarczy tylko patrzeć, 

Bo nie wystarczy tylko czekać. 
Samotność boli i płonie serce, 
I coraz szybciej czas ucieka. "
(Shazza-Pomóż)


      Moja przyjaciółka Ela postanowiła, że po prawie ośmiu latach pobyty w Niemczech wraca na stałe do Polski. Powód jest taki, że tu czuje się samotna. Fakt, że jest już po trzydziestce  wciąż nie ma partnera.

     Zastanawiam się jak to jest z tą samotnością? Robert nie potrafi ułożyć sobie z nikim życia, mój znajomy Zahir drugi raz rozstał się z swoim facetem i tym razem chyba definitywnie.
Ale przecież można, być w związku i czuć się samotnym. Ja tak czasem mam. Paradoksalnie.
Muszę przyznać, że chociaż zawsze zależało mi na tym,  by otaczać się ludźmi, to partnerstwo nie było jakimś wykładnikiem.
Lubię swoją samotność a w ostatnim czasie brakuje mi jej jeszcze bardziej. Stąd też, często uciekam od towarzystwa w miejsca gdzie jestem sam sobie.
Z tego co pamiętam, sięgając wstecz, zawsze tak było, już od najmłodszych lat.

     Ela wraca do ojczyzny z myślą, że tam kogoś pozna i uda jej się stworzyć rodzinę. Robert jakoś swoją samotnością się nie przejmuje, Zahir podobnie. Myślę, że jako singel również nie czuł bym się źle. Będąc w związku również ciepła można nie zaznać a więc na siłę szukać " drugie połówki" bo raźniej ?

    Czy nie lepiej byłoby samemu uczynić się szczęśliwym człowiekiem, a przez to człowiekiem interesującym? Stać się kimś, kto ma pasje, hobby. Kimś, kto dobrze czuje się sam w swoim towarzystwie?


     Efektem obsesyjnego szukania drugie połówki nie jest przypadkiem problem z samym sobą ?
Czy ludzie szukają  partnera z powodów egoistycznych ?
Często słyszymy " nie mogę żyć bez niego", " bez niego to już nic tak samo nie wygląda" itd.
Jakby tylko życie " we dwójkę" miało sens, a życie w pojedynkę w ogóle nie było być pełnym życiem.

     Zgadzam się, że miło jest z kimś dzielić chwile radosne a jeszcze milej jest, gdy jest ktoś w chwilach cierpienia nas przytuli, czy powie abyśmy się nie martwili, bo on jest z nami.
Tylko, czy zaślepieni pogonią za miłością nie gubimy życia, które nawet w pojedynkę może być piękne ?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...